Najpiękniejszy dzień w miesiącu? (25 Niedziela zwykła)

kasa

Jaki jest najpiękniejszy dzień w miesiącu? Zwłaszcza, gdy się pracuje? Dzień wypłaty. Dla dzieci i młodzieży kieszonkowego.

To dzień, kiedy widzi się czy czuje owoce swojej pracy. Aż chce się pracować, jak człowiek czuje się sprawiedliwie nagrodzony. Doceniony, że praca i umiejętności są wartością. Gdy jest inaczej czujemy się jakoś rozgoryczeni i niedoceniani. Jeszcze gorzej, gdy mamy poczucie niesprawiedliwości społecznej, czy wręcz dziejowej.

Może jesteśmy w specyficznym gronie, czasie, miejscu i klimacie – ocena jak w Ewangelii subiektywna: tu może właśnie czujemy się inaczej w kościele, ale wg najnowszych badań dotyczących Polaków (może kogoś z nas pytano, ale się nie przyznajemy)  jak zdiagnozowano największe zadowolenie my Polacy odczuwamy  w sferze finansowej a najmniejsze w poczuciu sensu życia.

To daje do myślenia. Że to nie tędy droga? Że zyskiwanie nie idzie w parze ze szczęściem.

Dziś takie słowa klucze: hojność, bo Bóg jest hojny w miłość i miłosierdzie i przebaczenie, ale my wolelibyśmy bardziej może wymierne poczucie hojności? Z pytaniem, czy korzystamy z daru tej prawdziwej Bożej hojności?…

Św. Paweł też mówi o zysku i stracie. Ze względu na Boga. My współcześnie też mamy takie myśli: opłaca się trzymać z Bogiem czy nie opłaca? Być tu dla Niego czy nie… Zysk czy strata i po co, skoro w życiu…. Jak w Ewangelii. Myśleliśmy po swojemu…

Wreszcie Ewangelia i przykład Jezusa, bo wypłaca robotnikom należność, na którą przystali. Jedni na denara. Inni na słuszną zapłatę.

Kiedyś już było: że denar oznacza zbawienie  i jest dla wszystkich jedyną słuszną nagrodą, ale dlaczego w naszym poczuciu ma być równo?  Jakoś niesprawiedliwie. Zazdrościć łaski to grzech przeciwko Duchowi Św.

Ale denar to to zbawienie, na które się umawiamy, wiedząc na co i na ile, ale ci co złapani są później muszą zaufać Bożej mierze i słuszności. A może to właśnie nasze miejsce?

Myślę sobie, że może też przeliczamy nasz czas w kościele, życie dla Jezusa, ilość modlitw i naszą miarę łaski, to zawsze jakoś stawiamy się w tej kolejce, że inni za nami, mniej im się należy, nie zasłużyli, a może to my za innymi i inni tu w oczach Boga byli przed nami?

Jezus w przypowieści opowiada o pracownikach w winnicy. Umówili się o denara i tyle dostali. Jest wiele ciekawych wątków na dziś. Zwłaszcza dla Ludzi Pracy i Ludzi Morza, którzy pielgrzymują na Jasną Górę. O pracy.

Uczciwość w pracy i zaangażowanie, bo umówiliśmy się. Bo ktoś dał pracę. Uczciwość z jednej strony, że wypłata nie będzie niesprawiedliwie okrojona czy wstrzymana.  Grzech wołający o pomstę do nieba: wstrzymanie wypłaty robotnikom.

Uczciwość z drugiej, że w poczuciu niesprawiedliwej wypłaty, na którą się umówiłem,  nie będzie się chciało rekompensować jej kradzieżą. Bylejakością. Brakiem zaangażowania.

Uczciwość, że najpierw potrzeby pracownika, a potem zbytek i fanaberie. Najpierw to co jestem winien, a potem próżność i zaspokojenie subiektywnego szczęścia.

Dziś zapewne myśl o uczciwych umowach, o uczciwości w pracy, o szacunku do pracy i pracownika i pracodawcy, o wywiązywaniu się z umowy. O niezaleganiu z wypłatą.

Zapewne pytanie o właściwe wykorzystanie czasu, talentów, by lenistwo i marnotrawstwo nie trawiło serca. Jezus pyta: czy nie stoisz bezczynnie? Czy masz jakiś pomysł na życie. Może modlitwa o dar dobrej pracy. Lepszej pracy.

Modlitwa o zaangażowanie w Kościele, w Winnicy, w której jest zawsze praca dla zbawienia i uwielbienia Boga. A nam się tak często tu nic nie chce, bo może się nie opłaca…. Pan nas potrzebuje!!!  Niewiele się zrobi bez nas.

Zapewne nasze czasy też rodzą poczucie niesprawiedliwości. Dzień modlitwy za media, a one pokazują piękno i różnorodność świata, czasem zróżnicowanie i niesprawiedliwość. Poczucie niesprawiedliwości budują.

Dlaczego jedna praca  czy zawód jest lepiej płatny od drugiego. Kwestia wiedzy, wysiłku i odpowiedzialności, ale dlaczego? Ktoś zapyta? To woła o pomstę do nieba! – krzyczymy .  Dziś trzeba szacunku do każdego pracownika i pracodawcy. Miłości i Bożego spojrzenia w świecie pracy, w której chrześcijańskich wartości nieraz brakuje.

Może mamy psychologicznie poczucie straty, kiedy człowiek ma własną miarę i rozbudzone nadzieje. Gdzie jest Bóg? Dlaczego tak niesprawiedliwie? A kiedy zazdrość i niesprawiedliwość próba szukania zła w czyiś dobrych zamiarach: „czy mi nie wolno uczynić ze swoim co chcę? Czy na to złym okiem patrzysz, że ja jestem dobry?

Wróćmy znów na ziemię. Przy wypłacie też nieraz mówi się, że ten zarabia tyle a ten tyle. Czuję się lepszy lub gorszy. Zazdroszczę. Mam pretensję.  Zawsze mało. Ale jeśli chodzi o bycie chrześcijaninem rodzą się pytania. A może takie wypominanie i podziały. Może właśnie nie tędy droga miłości do szczęścia i spełnienia…

Nie wiem na ile umówiłeś się z Jezusem.

Praca jest darem i obowiązkiem. To dla nas oczywiste. Przestrzenią wiary i miłości. Tam też winna być ewangeliczna moralność.

Pytanie do nas czy bycie dla Jezusa to zysk i strata? I jestem szczęśliwy czy szemram w myśli i modlitwie w poczuciu subiektywnej niesprawiedliwości?




promujemy