Pasterz i owce. 4 Niedziela Wielkanocna. Dobrego pasterza. N...

4 Niedziela Wielkanocna. I mamy niedzielę Dobrego Pasterza, jednocześnie niedzielę powołań. Bo co może zrobić Bóg bez człowieka? Potrzebuje go. Bardziej niż niedziela powołań i tydzień powołań w naszym świecie większą furorę robi hasło: długi weekend. Za zamiast nieszczęsnego niezrozumienia, poświęcenia i służby myślimy raczej znów o pięknej pogodzie, wypoczynku i jak miło ten czas spędzić. Zamiast o duszy, jak tu wygrzać i dać oddech ciału. 45% naszych rodaków wyjeżdża, nawet wycieczki na narty wykupione są na pniu – jak donoszą portale.  Ale mamy taki też weekendowy obrazek. Może ktoś pojechał i w góry i zobaczył pasterza i owce. Bo obraz przyrodniczy pasterz, owce, wilki jakże daleki od naszej rzeczywistości. A jest nam potrzebny. Bo pokazuje relacje jakie winne zachodzić w Kościele, a jednocześnie obnażają wykrzywione spojrzenie świata wobec tych, co w Kościele są. Lub jak są. Powołanie to dar i tajemnica. Każde powołanie (skojarzenia mamy różne) to w życiu – właśnie w wolności wobec wspólnoty i w otrzymanych talentach właśnie odczytanie Bożej misji, zadania, pragnienia i Bożej woli. Świat jest zróżnicowany i każdy ma do wykonania swoją pracę. Ale to powołanie to też dar miłości wyrażany na różne sposoby: to kochanie jak Bóg – jak pisze papież w Liście na Niedzielę powołań. To chrześcijańskie powołanie: kochać Boga, bliźnich i upiększać sobą świat. W wielu sprawach ducha, życia, zdrowia, nauki, pracy, małżeństwa, rodziny. Każdy jest powołany, czyli przeznaczony. Poprzez bycie, trwanie, opiekę, troskę, miłość, dar z siebie. Właśnie darze i ofierze: w Ewangelii: życie moje daję. I tak możemy mówić o różnych powołaniach. Nie każdy lubi to słowo powołanie: bo nie zawsze oznacza ono ludzkie docenienie i ludzką wdzięczność, raczej nakaz, że tak trzeba bo się musi. I akurat za darmo lub jak najtaniej. I dlatego nieraz lekarz, strażak, nauczyciel choć czują posłannictwo, różnie je akceptują. Bo bez powołania to nie ma zmiłuj się. Ale 4 niedziela Wielkanocna zmusza nas do refleksji na temat tego szczególnego w Kościele i świecie powołania. Kapłańskiego, zakonnego, misyjnego (mowa o innej owczarni). W punkcie wyjścia stawia nam jako idealnego Pasterza – Jezusa i On jest jedynym Pasterzem i dla Niego tu jesteśmy i czynimy co czynimy, ale jednocześnie pojawia się skojarzenie z tymi, których Bóg w sposób szczególny się posługuje i którzy sobą, tym co robią (ołtarz, kazanie, sakramenty), jak żyją (celibat) i jak się ubierają (sutanna) o nim przypominają. Ta myśl że są odbiciem, obrazem ale jakże niedoskonałym – list papieża. Są grzeszni jak każdy i starają się być dobrzy jak każdy. Zawsze czarna owca się znajdzie a nie ma domku bez ułomku. Ale szkoda, że nie dobrodziejstwo jest ważne. To dobro czynione i często w życiu kapłańskim czynione bez rozgłosu. To jak jest ksiądz potrzebny. Raczej punktuje się i czeka na wady. Medialnie zawsze, bo czym chcą żyć ludzkie serca tzw. opinii społecznej. Jak łatwo je zwieść w katolickim kraju. Co dziś uporczywie i specjalnie się podkreśla, wyszukuje, rozdmuchuje, bezcelowo, nie  – bo celowo, bo jak owce stracą zaufanie, a pasterze posłuch to wilki czekają. I mają swoje. I zdobywają serca i umysły, to nazywa się dziś nowy nowoczesny światopogląd. Nowe dobro i szczęście. Ale dzieje się tak. Mniej modlitwy, mniej sakramentów, a więcej pustki i duchowej śmierci. Nie mówiąc o zbawieniu. By zabrać człowieka i jego serce Bogu. Kościołowi. To co określamy miarą sumienia, wartości, miara dobra i miłości. Stylu życia i życiowych wyborów. Bo kogoś i tak będą słuchać i za kimś trzeba iść. A przecież obraz owczarni to obraz wolności i szczęscia we wspólnocie. Szczęśliwej, dobrej.  Różne są skojarzenia i pragnienia wobec Kościoła i kapłanów, dziś ten obraz kształtują media (przypomnijmy 50% katolików wg ostatnich badań socjologicznych czerpie obraz Kościoła i księdza z mediów i on tylko w święta jest pozytywny) poza tym często tendencyjny, ale dzisiejsza Ewangelia buduje obraz prawidłowej relacji ksiądz – wierny czyli pasterz – owce. W życiu kościoła wobec tendencji dzielenia, podważania tych relacji, rozrywania, rozluźniania, podważania zaufania to ważny obraz. Buntu zależności duchowej i materialnej. Fakt najemnik nie jest pasterzem, powie św. Jan Maria Vianey: ksiądz jest księdzem nie dla siebie ale dla was. A zatem ksiądz to nie sposób na siebie, ale wy jesteście potrzebni księdzu i nie może zostać sam. Bez was. Waszej obecności, troski. Wzajemny dar z siebie. Jak bardzo dziś potrzebny? Gdy ksiądz jest nieznany. Obcy. Nieraz wykluczony ze znajomości, przyjaźni, jest poczuciem wstydu i niezrozumienia. Jezus oddaje życie z owce. Dyspozycyjność, celibat, służba o której mówimy, ksiądz zawsze na stend bayu, zawsze zauważony, publicznie to ta gotowość by ratować, by być, by towarzyszyć, by czuwać, by świadczyć. Trudne zadanie. Ale czy ksiądz jest jeszcze dziś potrzebny? kiedy jest wróżka od rad i proroctw jak będzie, gdy dziś jest tak a tak, psycholog  jest od ratunku serca, psychoterapeuta od leczenia duszy i przebaczenia, polityk od mówienia co dobre co złe i umoralniania wszystkich, a na duszy każdy zna się sam bo ma jakieś sumienie i wierzy. Dziś, przyznajmy,  nie jest dobry klimat dla księży. I tzw. Opinia społeczna. Tzw. szacunek społeczny. Starsi patrzący nieraz dziwnie a może nakręceni przeciw anonimowo zagubieni w wolności wspólczesnych czasów młodsi. Zrobiono wiele złego wobec tzw. opinii. I kto z młodych chce się tak narażać swoim? Ale rozgrywa się walka o dusze i serca. O to kogo słuchać, gdzie być, kto ma rację, co wybrać, jak żyć, co dobre. Pomieszały się sfery ludzkiego życia. Gorzej że nam się mieszają. Uderz w pasterza a rozproszą się owce. I się uderza. Medialnie, mentalnie, opiniotwórczo. I jak tu pójść na księdza? Gorzej że my się dokładamy. Klimat obcości. Stwarzanej dziwaczności. Mylne oczekiwania. A tu pasterz i owce. Prawda o trosce i modlitwie by pasterz był pasterzem nie najemnikiem ale i owce owcami dla pasterza we wspólnocie. Z zaufaniem, troską, pomocą, darem. Co może pasterz bez owiec? owce bez pasterza też giną bądź przystają z wilkami. Znam owce a one mnie znają i jakie jest świadectwo? Znać. Znaczy kochać, być blisko, być darem. Jak Jezus. Różne rzeczy słyszymy a mówimy co znamy? jakie dajemy świadectwo? Dzieje Apostolskie przypominają że zawsze ta posługa i rola będzie niezrozumiała, trzeba wiary by zrozumieć tę posługę, potrzebę owo dobrodziejstwo Boga. Bo widzimy jeszcze nie tak dojrzale jak mamy zobaczyć. Więc nie ma się co łudzić, że w świecie  zawsze będą tarcia i swoiste bicie piany na Kościół; co kościół i ksiądz może a co nie i dlaczego? Bo duchowość jest dziś ważna? Co daje? Bez wiary i ducha ksiądz będzie i ma by nie ranić niewierzących uprawiać “księżostwo” jak ktoś po godzinach amatorsko wędkarstwo, pszczelarstwo,  ogrodnictwo, bo przecież co ten ksiądz robi? Do czego potrzebny? Głoszenie wiary i udzielanie łaski Bożej kto zrozumie i komu jest to potrzebne? W świecie to coś co jest pracą w Kościele jest posługą, bo nie wypada inaczej – ale to też niezawsze słuszny obraz bez wrażliwości i poczucia miary wdzięczności Bogu. Ale my w Kościele praktykującym nie możemy stać obok i obojętnie. Dać się przekrzyczeć i zastraszyć. Zwieść i zabrać. Kamień odrzucony stał się fundamentem… bo w Kościele coś może dziać się bez księdza? I dzieje się bez niego? Ciepło, ładnie, tak łąka nam się marzy: To pytanie: co ostatnio mówiłem o powołanych? I co z moim powołaniem?




promujemy