Miłosierdzie Boże nadzieją dla grzesznego świata (2 Nied...

19 kwietnia w 2 Niedzielę Wielkanocną Kościół obchodzi Niedzielę Miłosierdzia Bożego. To dzień szczególny, w którym można uzyskać tak bardzo potrzebne łaski od Bożego Serca: łaski i przebaczenia. To dzień modlitw za tych, którzy odeszli od Boga, aby spotkali się z miłosierdziem Bożym. Z tej racji również w parafii odbyła się o godz. 15.00 – Godzinie Miłosierdzia Bożego tzw. Koronka, na której tłumnie zgromadzili się wierni. W tym dniu należy wspomnieć o dwóch dziełach: duchowym i materialnym, modlitewnym i dobroczynnym. Pierwsze to zaproszenie do parafialnej grupy modlitewnej, która w każdy czwartek odmawia Koronkę do Bożego Miłosierdzia po Mszy św. porannej i wieczornej. Po drugie to dzień dobroczynności chrześcijańskiej i instytucji charytatywnych m. in. Caritasu, który wspieramy często naszymi ofiarami. Modlimy się, aby ludzkim sercom nie zabrakło wrażliwości na innych i otwarych i chojnych rąk dla potrzebujących. My doznajemy miłosierdzia Boga, bądźmy miłosierni dla innych. Dzisiaj tak często przełamywać musimy nasz egozim i zachłanność, a im nam lepiej, tym coraz trudniej i uczciwiej ofiarować coś swoim kosztem.

Katechetka zapytała dzieci, czy ktoś z was może mi powiedzieć, kim jest Jezus?Dzieci milczały speszone.W końcu jedno z nich podniosło rękę i powiedziało: Jego imię wymawia nas mamusia, gdy nas bije.

W różnych momentach wymawiane jest słowo Bóg, Jezus. Czasem w dziwnych sytuacjach. I nierzadko dziwny jest dzięki człowiekowi obraz Boga. Bo dziwnie przedstawiamy tu na ziemi obraz miłości. Może dlatego człowiek ma trudność z właściwym obrazem Pana Boga. Boga, który jest dobrocią, miłością, miłosierdziem, prawdą. Dlatego w pierwszym czytaniu słyszymy opis pierwotnego Kościoła, którego ożywiała ta sama wiara i łączyła jedna miłość – jedność serca. Analizując ten opis, możemy tylko pomyśleć, jak daleko odeszliśmy w mentalności od tej wizji. Może dlatego, że jest jak jest, tak trudno uwierzyć we wspólnotę, w ducha, a ciągle pokutuje obraz instytucji i niepotrzebnie sformalizowanej społeczności. Ciężko zrozumieć że Bóg istnieje i kocha, kiedy ktoś myśli jedynie o sobie. Łatwiej wierzyć w miłość Boga kiedy spotyka się człowiek z miłością człowieka. Nie samą emocjonalną, ale miłością daru i czynu. Trudno doświadczyć Boga kiedy doświadcza się nieprawości serca człowieka. Załamuje się wiara w Bożą pomoc i wiara we wspólnotę, kiedy dochodzę do wniosku, że kiedy sam sobie nie pomogę nikt mi nie pomoże. Ale słowo miłosierdzie także się wypaczyło. Przez tych co nadużywają miłosierdzia. Myśląc, nie jako dobroci serca bez względu na to co się stało, nowej szansie, ale jako o naiwnej i zmarnotrawionej miłości, którą można wykorzystać. Ludzi, którzy nie korzystają z Bożego miłosierdzia, ale również nie chcą okazać miłosierdzia innym. Czy my nie wykrzywiamy obrazu Bożego miłosierdzia? Przez twardość naszych serc, przez brak prawdy i nawrócenia? Tych co mają ją okazać, ale też ci, co mają ją doznać? Co myślimy, jak ktoś okazuje miłosierdzie?  Z wiary jako miłości do Boga rodzi się czynna miłość do człowieka. Ile razy Bóg miałby co nam wypominać, ale nie czyni tego? Przebacza i kocha! Nie wypomina nawet niedowiarstwa Tomaszowi. Często słyszy się słowa: “Nie uwierzę, dopóki nie zobaczę, dopóki nie przekonam się na własnej skórze“. Wierzymy nie sprawdzając treści w różne głupotki i informacje, ale jakże ciężko przyjąć oczywistą prawdę i mądrość i ciągle szukamy dziury w całym?. Dzisiaj niewierny Tomasz może nas sprowokować do trudnej refleksji, jak jest ze mną, z moją wiarą? Czy jestem wierzącym czy jednak niedowiarkiem? Ale ja wolałbym, by dzisiaj towarzyszyło nam inne pytanie: czy dzięki mnie, uczniowi Chrystusa, wierzącemu w Boże miłosierdzie, doświadczającemu miłosierdzia, ktoś może uwierzyć, że mój Bóg jest miłością?

 

Za tydzień w związku z apelem Księdza Arcybiskupa odbędzie się zbiórka do puszek na rzecz poszkodowanych w trzęsieniu ziemi we Włoszech i fundusz pomocowy Caritas dla osób dotkniętych kataklizmami i klęskami żywiołowymi.




promujemy