Metropolita Gdański na 100 lecie Gdyni

Na 100-lecie Miasta Gdyni

    Szanowni Przedstawiciele Władz Państwowych i Samorządowych, w tym Miasta Gdyni,
    Przedstawiciele Marynarki Wojennej, Wojska i Służb Mundurowych, Piłsudczyków,
    Przedstawiciele Świata Edukacji, Nauki i Kultury,

    Drodzy Bracia w Kapłaństwie, Siostry Zakonne i Osoby Konsekrowane,
    Poczty Sztandarowe,

    Szanowni Mieszkańcy Gdyni, Goście i Przyjaciele tego Miasta nad Bałtykiem,
    Drodzy Kaszubi,
    Umiłowane w Chrystusie Siostry i Bracia!

    1.         Korzenie i historia miasta Gdyni

    W tej wyjątkowej bazylice Gdyńskiej, poświęconej Najświętszej Maryi Pannie Królowej Polski, głęboko związanej z tym miastem, stajemy dziś przed Bogiem w szczególnym momencie historii – w setną rocznicę narodzin Gdyni jako miasta. Dodam, że powstanie tej bazyliki zbiega się dokładnie z narodzinami Gdyni jako miasta.

    Podejmując refleksje nad stuleciem tego miasta, nie możemy zapominać o jego korzeniach, o wcześniejszej historii, bo ono nie pojawiła się nagle i z próżni.

    O jego korzeniach przypomina Księga Pamiątkowa Miasta Gdyni z 1928 roku. We wstępie wspomnianej Księgi czytamy: „…miasto Gdynia swą nazwę wzięło prawdopodobnie od wioski Kedkino (Gdina), którą książę Pomorski Swantopełk II, w dniu 23 kwietnia 1224 roku darował klasztorowi w Oliwie wzgl. OO. Cystersom, zawiadającym wówczas tym klasztorem. A zatem liczy istnienie wioski Gdynia od początku XIII wieku. Z pewnością stwierdzają odnośne dokumenty w roku 1253  istnienie Gdyni (Gdina) jako wioski należącej do parafii oksywskiej /…/ Piotr z Rusocina w roku 1362 nadał wiosce prawa niemieckie /…/ W 1380 Gdynia przeszła mocą darowizny pana na Rusocinie na własność klasztoru kartuskiego, w którego ręku utrzymała się aż do kasaty klasztoru /…/ Rok 1789 notuje Gdynię jako wieś królewską”. Dnia 22 lutego 1926 roku Gdynia otrzymuje prawa miejskie. Wówczas to zostaje do niej włączona również „wioska Oksywie, jeszcze starsza, bo notowana już w roku 1209 w dokumencie darowizny księcia Mestwina dla klasztoru w Żukowie”.

    Tak po krótce wygląda wcześniejsza historia naszego miasta, u początków której mocno zarysowuje się jego związek z klasztorami oliwskim i kartuskim, które były silnymi ośrodkami krzewienia kultury, architektury, rolnictwa, a przede wszystkim ducha religijnego.

    Ów mocny związek historii Gdyni z wiarą, każe nam spojrzeć na 100. rocznicę w świetle Słowa Bożego, jakie kieruje do nas dzisiejsza liturgia Mszy świętej.

    To Słowo Boże, przed chwilą usłyszane, prowadzi nas od historii miasta do historii serca. Bo każde miasto najpierw rodzi się w sercu człowieka, a dopiero potem na mapie.

    2.         Mądrość Boża kieruje losami ludzkimi

    W Księdze Mądrości Syracha słyszymy słowa niezwykle ważne: „Ponieważ wielka jest mądrość Pana, ma ogromną władzę i widzi wszystko. Oczy Jego patrzą na tych, co się Go boją – On sam poznaje każdy czyn człowieka”. (Syr 15,19).

    To zdanie jest jak klucz do zrozumienia zarówno życia człowieka, jak i historii naszego miasta. Syrach przypomina, że prawdziwa mądrość nie rodzi się z samej inteligencji człowieka, lecz z Boga. Boża mądrość to nie tylko wiedza, to także umiejętne prowadzenie człowieka do życia wiecznego. To wreszcie plan miłości, którego często nie rozumiemy, dopóki patrzymy tylko po ludzku. Tę Bożą mądrość w naszym życiu często odkrywamy dopiero po latach.

    Myślę, że tak jest również z naszym miastem. Nie powstało ono samo. Nie było dziełem przypadku. Było wyborem kogoś, kto ubogacony mądrością Bożą, uwierzył, że na pustym brzegu można zbudować pierwszy dom, a potem wioskę, bo morze zapewniało życie i byt. Ci, którzy ponad osiem wieków temu uwierzyli, podjęli trud ciężkiej pracy, wyciągając rękę po wodę życia. Możemy sobie dziś tylko wyobrazić krajobraz tego miejsca z szeregiem małych, skromnych rybackich domków górujących nad morzem, z zacumowanymi przy brzegu łodziami rybackimi, z krzątającymi się rybakami przy naprawianiu lub suszeniu sieci, pośród gwarnie wrzeszczących i bawiących się licznych dzieci. Możemy sobie wyobrazić także jak spracowane i poorane od ciężkiej pracy ręce rybaków, za każdym razem przed wyjściem w morze i po powrocie składały się w pokorze do modlitwy, aby prosić o błogosławieństwo lub dziękować Bogu za udany połów, aby prosić Matkę Boża o opiekę i wstawiennictwo. Bo każde wyjście na połów w morze niosło ze sobą ryzyko nie tyle nieudanego połowu, co niespodziewanego sztormu czy jakiejś innej tragedii.

    Takie było ich życie. Wybrali je w wolności, łącząc je z morzem i z Bogiem. Wybrali je z odwagą i z nadzieją, że Bóg będzie im błogosławił.

    Autor pierwszego dzisiejszego czytania liturgicznego – mędrzec Syrach – przypomina dalej, że wolność, to nie jest samowolą. Wolność to zdolność wyboru dobra. Dlatego dziś, gdy świętujemy jubileusz, Słowo Boże stawia pytanie nie tylko o to, co było, ale o to, co wybieramy dziś, świadomi tego, że budujemy nie przeszłość lecz przyszłość.

    Syrachowi wtóruje święty Paweł. W drugim dzisiejszym czytaniu Apostoł mówi o mądrości ukrytej w Bogu, której świat często nie rozumie lub nie jest w stanie pojąć. I rzeczywiście, kto mógł przewidzieć, że z małej kaszubskiej wioski powstanie nowoczesne miasto? Kto mógł przewidzieć, że to miasto przejdzie przez ogień wojny, okupacji, wywózek i cierpienia, a jednak nie zginie?

    Ta mądrość była nie tylko w planach pierwszych tutejszych kaszubskich osadników, rybaków, czy późniejszych architektów, inżynierów, robotników i marynarzy. Ona była też w modlitwie matek, pracy ojców, ofierze kapłanów, łzach wygnańców, wierze ludzi zawierzających się Matce Bożej Pocieszenia. Bo Bóg czuwa zawsze nad historią, także wtedy, gdy człowiek widzi tylko ciemności, jak choćby te, które spowiły to miasto w czasie II wojny światowej.  A ta zapisała się niepojętym dramatem ludzi, cierpieniem, wywózką mieszkańców, rozdzieleniem rodzin, przemocą, śmiercią, czy łzami matek. W tych trudnych czasach mądrość Boża objawiała się szczególnie przez posługę kapłanów, którzy głosili Ewangelię, podnosili ludzi na duchu, spowiadali mimo zagrożenia, oddawali życie za Chrystusa i Ojczyznę jak choćby ks. Teodor Turzyński, drugi proboszcz tutejszej bazyliki, który w 1939 roku poniósł śmierć męczeńską a Piaśnicy. To przykład pasterza, który oddał swoje życie za swoje miasto. Wielu ich było. Podobnie zresztą jak i wielu wspaniałych katolików świeckich zaangażowanych w życie Kościoła i dających żywe świadectwo swojej wiary. Księdza Turzyńskiego jak i wielu innych imiona może nie zawsze są zapisane w podręcznikach, ale są zapisane w sercu Boga.

    Podobnie było i w latach komunizmu, gdy ludziom odbierano godność i wolność, gdy za ciężką pracę nie otrzymywali słusznego wynagrodzenia. Buntowali się wówczas i strajkowali, jak w grudniu 1970 i za czasów Solidarności, wspierani przez kapłanów, jak choćby ks. Hilarego Jastaka, nazywanego „Królem Kaszubów”. To kapelan Solidarności, który w najtrudniejszych chwilach był z Gdynianami. Jego postać i posługa uczy, że patriotyzm i wiara są nierozłączne.

    Trudno dzisiaj nie wspomnieć szerokiej działalności duszpasterskiej i ewangelizacyjnej w parafiach, wspólnotach i ruchach religijnych, stawianie krzyży, jak choćby na Kamiennej Górze, kaplic i innych symboli religijnych, które budowały morale i ducha religijnego Gdynian. Do nich należy też działające po dziś dzień duszpasterstwo Stella Maris, które Słowem Bożym i Eucharystią wspiera ludzi pracujących na wodzie.

    Jakże nie wspomnieć naszego wielkiego Rodaka św. Jana Pawła II, który odwiedził nasze miasto 11 czerwca 1987 roku. W pięknej homilii wygłoszonej przy tej okazji, mówił o ludziach, którzy związali z morzem swoje życie, o solidarności, która rodzi się między ludźmi pracującymi na morzu, jak również o odpowiedzialności jaka na nas spoczywa za to morze oraz za przyszłość naszej gdyńskiej społeczności.

    To dzięki tym i podobnym działaniom, w ciemne noce wojny, komunizmu, ideologii i innych trudności, paliło się i pali wciąż światło, który jest wiara i nadzieja. To w tej wierze i nadziei ludzie nie przestają klękać przed Matką Bożą w tutejszej Bazylice Morskiej i szeptać: Maryjo, Pocieszycielko – ocal nas, prowadź nas, wspieraj nas w walce o naszą wolność. I Ona prowadzi, broni i wspiera. I choć nie zawsze chronił od cierpienia, to nigdy jednak nie opuszcza.

    Kiedy patrzymy na złożoną historię Gdyni, możemy powiedzieć, że to miasto ze swoimi symbolami jak port, morze, okręty, architektura, ma swój fundament. Prawdziwym jego fundamentem nie jest jednak beton ani stal, lecz człowiek zakorzeniony w Bogu. Słowo Boże przypomina, że właśnie ten fundament trzeba nieustannie umacniać, bo w przeciwnym razie rozwój staje się tylko ekonomią, sukces – tylko statystyką, a miasto – tylko przestrzenią bez duszy. Kiedy natomiast budujemy ten fundament, współpracując z mądrością Bożą, praca staje się powołaniem, solidarność – stylem życia, a miasto – domem. I może dlatego historia Gdyni tak mocno splata się z historią wiary, Kościoła, modlitwy, marynarzy, robotników, rodzin, które wiedziały, że trudności mogą się piętrzyć – ale Bóg jest wierny.

    3.         „Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić”

    Sto lat miasta, które dziś świętujemy, w historii to może i dużo, ale w perspektywie Boga – to swego rodzaju początek. A skoro początek, to najważniejsze pytanie jubileuszu brzmi nie: „jaka była Gdynia?” lecz: „jaka będzie Gdynia?” Jest to pytanie o przyszłość tego miasta. Jaką Gdynię zostawimy następnym pokoleniom? Czy będzie miastem wiary? Czy będzie miastem solidarności? Czy będzie miastem otwartym na Boga i na drugiego człowieka?

    W dzisiejszej Ewangelii Jezus mówi o wypełnieniu Prawa miłością. To słowo jest niezwykle ważne na jubileusz miasta. Miasto nie żyje tylko z ekonomii, infrastruktury, polityki, sukcesów. Miasto żyje z serca człowieka. Dlatego Jezus przypomina: nie wystarczy nie zabijać – trzeba kochać, nie wystarczy nie kłamać – trzeba żyć prawdą, nie wystarczy nie krzywdzić – trzeba przebaczać, pojednać się z bratem.

    Przyszłość Gdyni nie zależy tylko od portu i od sukcesów ekonomicznych. Zależy od świętości jej mieszkańców. Miasto rozwija się technologicznie, gospodarczo, kulturalnie – ale czy rozwija się duchowo? Czy rośnie w nim szacunek dla życia, małżeństwa, rodziny, godności człowieka, dla prawdy ? Czy wraz ze wzrostem ekonomicznym rośnie w nas pragnienie budowania jedności społecznej, pokojowego rozwiązywania sporów, usuwania podziałów, leczenia doznanych ran ?

    Takiej właśnie ewangelicznej dojrzałości potrzebuje nasze miasto. Dlatego dzisiejszy jubileusz niesie w sobie wezwanie do spojrzenia na nasze życie osobiste, rodzinne, czy społeczne w perspektywie przyszłości. Spojrzenia z mądrością i odpowiedzialnością. Trzeba się nad tym zastanawiać świadomi prawdy wypowiedzianej przez Jana Pawła II w czasie wspomnianej wizyty w naszym mieście w 1987 roku. Mówił wówczas: „Człowiek współczesnej cywilizacji zagrożony jest chorobą powierzchowności, niebezpieczeństwem spłycenia. Trzeba pracować nad odzyskaniem głębi – tej głębi, która właściwa jest ludzkiej istocie. Tej głębi, która wzywa jego umysł i serce, podobnie jak morze wzywa. Jest to właśnie głębia prawdy i wolności, sprawiedliwości i miłości. Głębia pokoju”.

    O tej głębi symbolicznie przypomina nam również nasze morze. Ono zawsze prowadzi dalej, wyzwala pragnienia. Przypomina i uczy duchowej prawdy: że duszą tego miasta jest wiara pokoleń, trud pracy, solidarność w chwilach próby, nadzieja silniejsza niż wojna i zniszczenie. To jest właśnie dojrzałość ewangeliczna.

    Drodzy Bracia i Siostry,

    Na koniec tej duchowej medytacji pozostaje nam powiedzieć jeszcze jedno słowo: dziękujemy. Dziękujemy Bogu: za ludzi, którzy marzyli, za tych, którzy budowali, za tych, którzy bronili, za tych, którzy modlili się w ciszy. A dziękując prosimy: Panie, który jesteś Panem historii, prowadź Gdynię w kolejne sto lat. Niech będzie miastem: prawdy – która wyzwala, miłości – która jednoczy, nadziei – która nie gaśnie.

    Maryjo, Gwiazdo Morza, czuwaj nad tym miastem i nad wszystkimi jego mieszkańcami. Amen.




    promujemy

    Promujemy

    współpracujemy

    Dziękujemy

    współpracujemy także z...