Radosne adwentowe oczekiwanie (3 Niedziela Adwentu)
„Niewolnicy wszędzie i zawsze będą niewolnikami – daj im skrzydła u ramion, a zamiatać pójdą ulice skrzydłami”.(Norwid)
3 Niedziela Adwentu: Niedziela radości… mamy zatem już radość w sercu?
Tę radość ma nam dać… duchowe przygotowanie. Wewnętrzna wolność, radość w Panu. Bóg, który oczyszcza, przebacza. Zapala światło w sercu. Tu myśl o spowiedzi przedświątecznej, która kiedyś uskrzydlała, czy dziś jeszcze jest i uskrzydla?
A ile jest starania, by był jeszcze Bóg w to Boże Narodzenie?
A my… może zniewoleni własnymi potrzebami, lękami o zimowe święta, spętani zwyczajami, rozdmuchaną tradycją, nakręceni przez marzenia o klimacie czy przez reklamy o magii świąt, już powoli zmęczeni świątecznymi przygotowaniami. Zestresowani. Nerwowi. Bez radości… bo nie ma wszystkiego, nie ma czasu, bo drogo, bo ciągle to nie to. Bo jeszcze brakuje. A może brak radości, bo na święta brakuje Jezusa? Tak naprawdę z łaski i miłości, a nie tylko w tradycji i figurce? I choince, karpiu i opłatku?
Czasem adwent i święta to święte lenistwo pod choinką a może sezonowa miłość i pobożność na Wigilii czy Pasterce. Bo my już boimy się, że nie poczujemy tych świąt, bo nie ma radości. Bo z czego mam się cieszyć? Z kim mam się cieszyć?
Dziś trzeba się zapytać? Co tę radość ma wzbudzić. Co dać. Trwałą adwentową radość? Na święta?
By nie być niewolnikiem naszych czasów. I tylko zwyczajów: bo za tym wszystkim: śniegiem, opłatkiem, choinką, prezentem, bliskimi stoi mocniejszy ode mnie: Jezus.
„Niewolnicy wszędzie i zawsze będą niewolnikami – daj im skrzydła u ramion, a zamiatać pójdą ulice skrzydłami”. Mamy radość? Jesteśmy w stanie się wznieść do nieba w radości i dziękczynieniu?