To jak jest w niebie? (32 Niedziela zwykła)

IMG_6269_pg_big

Dziś słyszymy Jezusa: W niebie nie będą się żenić ani za mąż wychodzić. Bo nie będą tam ludzie umierać, a zatem przypomina się dziś teologia kościoła, motywacja religijna miłości małżeńskiej po co jest to małżeństwo i na co jest ukierunkowany dar miłości partnerów wierzących: na życie wieczne na drodze miłości ludzkiej dającej życie: zatem i na potomstwo.

Ale na ziemi też nie każdy się chce żenić i za mąż wychodzić, nie tylko mają tak księża na drodze celibatu, czy zakonnicy w ślubie czystości:

Francuski mąż stanu Robert Schuman (1886-1963), zresztą człowiek mocno wierzący i kandydat na ołtarze, mający wizję zjednoczonej chrześcijańskiej Europy, został zapytany przez przyjaciela, dlaczego pozostał kawalerem.

- Kilkanaście lat temu jadąc metrem przypadkowo nadepnąłem na stopę stojącej obok kobiety. Zanim zdążyłem ją przeprosić, usłyszałem: “Durniu, czy nie możesz uważać, jak chodzisz?”

Po tych słowach odwróciła się, zobaczyła nieznajomego, zaczerwieniła się i zawołała: “Och, bardzo pana przepraszam, myślałam, że to mój mąż“.

Może tak nie wszędzie jest, a może przeszkadza deptanie po nodze i emocje za nic, ale myśl, co zrobić, by w małżeństwie było jak w niebie, bo miało na początku być jak w niebie z jedynym upragnionym szczęściem.

W czasach coraz częstszej niewiary w miłość do grobowej deski od ołtarza, nawet wśród młodych chrześcijan, gdzie narzeczeństwa trwają po kilka lat, bo nie można się zdecydować i do odpowiedzialności człowiek zawsze jest zbyt niedojrzały i niegotowy, w czasach, kiedy demografowie u nas biją na alarm, że na polski świat przychodzi coraz mniej dzieci, kiedy 1/3 ludzi żyje samotnie i musi sobie poradzić bez współmałżonka, kiedy co 4 małżeństwo się rozpada i zwiększa się odsetek związków nieformalnych i niesakramentalnych wobec sakramentalnych, dzięki saduceuszom w dzisiejszej Ewangelii pojawia się wątek małżeństwa i potomstwa. Pojawia się on jako argument przeciwko zmartwychwstaniu i życiu wiecznemu. Bo przy zmartwychwstaniu, którego z nich będzie żoną, wszyscy siedmiu mieli ją za żonę, a nikt nie wzbudził potomstwa po swoim bracie.

 W miesiącu listopadzie, kiedy mówimy o zmarłych, którzy mają dostać się do nieba dzięki również naszej modlitwie dziś raczej powinno być o życiu wiecznym. Jezus mówi, że jest, że tam jest inaczej, niż nam się wydaje, że aby je zdobyć, trzeba być wiernym prawdzie Bożej i Bożym zasadom. Że warto dla niego się poświęcać, by je zdobyć. Tam będziemy równi aniołom.

Ale jedni w niebie chcą być dalej, ale czy będę z tym, który na ziemi gotował mi piekło, zranił miłość? To ludzkie pytania na niedokończone relacje, z wątpliwością listopadową jak będzie dalej?…

Wróćmy do tematu małżeństwa z Ewangelii. Bo aniołowie w miłości są już na ziemi.

Małżeństwo, rodzina, dzieci, potomstwo to był największy skarb i wartość, kobieta bez dziecka i jeszcze jako wdowa miała bardzo ciężko. I do dziś to ważny temat.  Kraj bez dzieci to problem, wtedy rodzina bez dzieci to był problem społeczny, kulturowy, religijny.

W ostatniej ankiecie papieża do wiernych świeckich jest dużo na temat małżeństwa, rodziny, związków formalnych i nieformalnych w Kościele. Skierowany do tych świeckich co czują, że mają ciężko. Ciężko w drodze do nieba, by je wobec sytuacji życiowych, wobec zasad Kościoła osiągnąć. Mają pomóc wiernym zrozumieć i znaleźć drogę do nieba. Ale papież mówi też że miłość na próbę to nie egoizm we dwoje a dziecko to nie koszt i zabawka, ale dar Boga i zadanie wiary.

Wobec tego zagadnienia: miłości i małżeństwa najszybciej wychodzi, że człowiek nie powinien łamać zasad Bożych i norm wiary kosztem reguł stanowionych przez ludzi, a tak się najszybciej gubi w K(k)ościele. Że nie powinno się stawiać miłości własnej i wygodnych potrzeb nad prawo Boże i swoje zbawienie. Te upragnione potomstwo w Ewangelii oddało – co czytamy w I czytaniu – życie za prawdę i Boże zasady, co zadziwiło nawet króla prześladowcę. One są ważniejsze mówi matka w 2 Księdze Machabejskiej w rozdziale 7. Tego nie ma, ale tak wychowała ich matka. A dziś pojawia się kłótnia o wychowanie do wartości i jakich wartości. Ale i dziś jak pisze św. Paweł do Tesaloniczan nie wszyscy mają wiarę. Taką wiarę jak trzeba a raczej przewrotność serca. Albo idą na ustępstwa. A winna być miłość Chrystusowa – Boża łaska i Jezusowa cierpliwość w darze miłości. My mamy wiarę i co z niej wynika? 

Dziś jeśli pomyślimy o nas chrześcijanach to może ktoś pomyśli na czym buduje miłość i po co? Może wobec sytuacji życia w związkach niesakramentalnych powinniśmy wrócić z czasem do tzw. Małżeństwa białego, by przyjmować sakramenty, bądź pytania, na ile ślub mieszany czy z osobą innej wiary czy religii jest dobry dla trwania przy Jezusie, czy będę na tyle mocny, by umieć wybrać i może się poświęcać? Młodzi chrześcijanie mogą pomyśleć, czy miłość jako uczucie winno się stawiać jako najwyższą rację wobec sakramentu i obietnicy złożonej samemu Bogu w darze odpowiedzialności na całe życie? Zasady, pytania i życie… troska o życie wieczne…

Ale może większość zastanowi się nad tym, na ile chrześcijanie godzą się na normy i prawa niezgodne z Bożym zamysłem. Gdzie jest granica i przyzwolenie, bo do momentu gdy coś nie kosztuje. Gdy trzeba odwago poświęcić siebie.

Dziś dzień Solidarności z Kościołem prześladowanym. Na świecie chrześcijanie cierpią, a że nie dają się złamać są zabijani i prześladowani. To zawstydzenie, byśmy nie dali się łamać w zasadach i prawach Bożych. A za cokolwiek się bierzemy, miłość, małżeństwo, jakiekolwiek powołanie nie tracili kierunku jakim jest niebo. Jutro dzień narodowy, więc troska, by nasza dusza i serce wobec zła były niepodległe, to jak jest z tym naszym frontem miłości?




promujemy