WIELKA SOBOTA: „To noc przejścia z niewoli do wolności, ...

 

Wielka Sobota to całodzienna adoracja przy Grobie Pana Jezusa. Grób sam w sobie symboliczny, ale obecność Zmartychwstałego 2000 lat Jezusa rzeczywista. Modliliśmy się kolejny dzień Triduum Paschalnego. Błogosławiliśmy pokarmy na stół wielkanocny. Przynosiliśmy w koszyku jajko – znak nowego życia, nowego życia po śmierci, ale również nowego życia duchowego po zmartychwstaniu z naszych grzechów, przynosiliśmy chleb na znak tego, że pragniemy i przyjmujemy Jezusa w Komunii św., przynieśliśmy mięso-wędlinę symbolizujące Paschalnego Baranka, znak ukochanej Eucharystii, błogosławimy sól – znak zdrowia, zdrowej duszy – czystej, wyzwolonej z grzechów ciężkich, będącej w stanie łaski uświęcającej, idącej drogą przykazań. Koszyk ściąga tłumy, ale czy to co przyniesione w koszyku u każdego oznaczało stan serca i wyznawaną wiarę?

Wieczorem odbyła się Wigilia Paschalna…

Kazanie w Wigilii Paschalnej:

 

 

Wieczór, pełnia księżyca. Niepowtarzalny klimat kolejnej świętej nocy, wielkiej nocy.Właśnie wieczorem, przy pełni księżyca, żydowskie rodziny zasiadają do wieczerzy, rozpoczynającej święto Pesach i świętują dar wolności otrzymany od Boga. W czasie wieczerzy najmłodsze z dzieci zapyta dorosłych: co takiego jest innego tej nocy, co świętujemy? „To noc przejścia z niewoli do wolności, noc Bożej mocy, uobecnionej także dziś” – padają odpowiedzi.

Chrześcijaństwo znak nowego przymierza zawarte z Bogiem przez Krzyż Jezusa wyrasta w wiary i tradycji Narodu Wybranego – Ludu Starego Przymierza. Krzyż jednoczy to co stare z nowym, Jezus wypełnia to na co z tęsknotą czekano przez wieki. Dlatego słuchaliśmy najpierw czytań ze Starego Testamentu, by zakończyć liturgię Słowa Nowym Testamentem.

Słuchaliśmy o tym jak Bóg mocno wchodzi w historię człowieka. Jak ją zapoczątkowuje. Jak towarzyszy człowiekowi, wyzwala człowieka, jak chroni i się daje w darze.

Czytamy o Bożej bliskiej obecności, by świat nas nie zakrzyczał, że Bóg jest daleki, nie rozumie, nie kocha, nie pomaga, a może jeszcze gorzej, że Go nie ma.

Po Wielkim Piątku dniu bez Eucharystii w głodzie i pragnieniu serca spotykamy się znowu na Mszy św.

Wyraża ona to, co dokonało się na Krzyżu, kontynuuje to, co dokonało się w Wieczerniku.

Msza św. ma swoje korzenie w passie żydowskie, Msza św. to nowa Pascha.

Trzeba na nowo pokochać Mszę św. Trzeba na nową w dzisiejszym klimacie ją odczytać. By nie dać się odłączyć, odciągnąć, przekonać, że bez Niej też damy radę. Że taka dziwna i nudna.

Skąd Jezus wziął tę Mszę św.?

Przygotujemy, połamiemy, podamy chleb. Był to wtedy niekwaszony chleb z mąki i z wody, uformowany w ciasto, ugnieciony i upieczony. Ten chleb musiał nosić na sobie piętno pośpiechu i dlatego nie miał wyrosnąć. I tak miało pozostać: mizerny chleb, którym żywili się owi ludzie w niewoli, staje się pierwszym kęsem spożywanym na wolności.

Ten w pośpiechu spożywany posiłek stał się ich ucztą jako ludzi wolnych.

Na ołtarzu stawiamy kielich, który Chrystus dawał swoim uczniom. Wypicie kielicha oznaczało wyzwolenie z Niewoli, przyjęcie losu dzieci Bożych, który proponuje Bóg.

Ojciec rodziny w czasie Paschy opowiadał o wielkiej łasce Boga gdy uwalniał ludzi z niewoli – “hagada paschalna” następowało obszerne przemówienie ojca rodziny, przypominające uczestnikom wieczerzy wydarzenia związane z opuszczeniem Egiptu.

My także w czytaniach wspominamy wielkie dzieła Boga, opiewa je uroczyście odśpiewany Exultet.

Jezus Chrystus powstał z martwych w szczególny dzień kalendarza liturgicznego: w pierwszy dzień żniw.

Św. Paweł pisząc, że „Chrystus zmartwychwstał jako pierwszy z tych, co pomarli” używa słowa oznaczającego pierwociny. Śmierć i zmartwychwstanie to żniwa, o których czytamy nieraz w Ewangelii. Dojrzewamy w wierze, rośniemy w tym świecie, a zatem jaki będę ja gdy przyjdzie mój czas żniw a nadejdzie?

Dziś dzień wspomnienia wyzwolenia z  niewoli do wolności. Stąd Pascha jako odświętna uczta. My też świętujemy na uczcie eucharystycznej, że sam Chrystus stał się Paschą, jako Bóg-Człowiek zwyciężył śmierć i pokonał szatana. Otworzył zabezpieczył drogę, którą przejdzie każdy z nas by dojść do celu do nieba.

Ale również Bóg po to wyzwolił naród by wyzwolić Go z ciemności poganizmu i bałwochwalstwa, oczyścił poprzez pustynię by z ciemności przeszedł do światła, ze śmierci duchowej do nowego życia.

Dziś też Jezus wyprowadza ludzi z ciemności do  światła. Wyciąga w sakramentach i modlitwie z tego świata i zbliża do siebie.

Naród Wybrany zagrożony wymarciem w niewoli faraona, ze śmierci przeszedł do życia.

I Jezus przez krzyż otworzył drogę, z przebitego boku wypłynęła krew i woda, które dały początek sakramentom Kościoła.

Sakramenty ratują nas, wyzwalają i prowadzą przez ten świat. My też świętujemy że sam Chrystus zwyciężył śmierć i pokonał szatana. W sakramentach zwyciężamy z Jezusem śmierć ducha i szatana.

Bóg też przygotowuje nas w te Święta na ostateczne przejście. Na naszą osobistą Paschę.

Moja Pascha była już blisko. Kiedy leżałem w szpitalu i powoli umierałem, byłem w drodze, leżąc myślałem po co wszystko, na darmo się trudziłem, było minęło, czy to ważne, i faktycznie to co wydawało się takie po ludzku ważne jakoś straciło blask, sprawy zostały gdzieś daleko, ten świat zajmuje się głupstwami i za głupstwami biega…

Co się wtedy chciało? Chciało się życie! Chciałem Żyć!

Więc dzisiaj je mamy w prezencie, najpierw życie duchowe, – nadzieja nieśmiertelności a później gdy zawiedzie ciało otrzymamy i nowe życie w ciele – ciało Zmartychwstałego.

To dziś przy Grobie, to nie był koniec, Jezus nie przegrał, nie pokonano Go, choć wydaje się, że dzisiaj wrogowie Chrystusa, tacy ukryci, tolerancyjni, humaniści, wolni od zaściankowości i zniewalającej tradycji, troszczący się o dobro wszystkich, w imię nowoczesności, dobrego smaku czy stylu mają swoje chwile i że zwyciężają jak wtedy, zakrzykują wrażliwe sumienia w dyskusjach społecznych, wypędzają Jezusa z prawa, z zasad życia społecznego, widzimy często Kościół i wierzących przypartych do muru, pokonanych, podeptanych w ludzkich komentarzach, opuszczonych w codziennych sprawach, wyszydzanych, biczowanych, opluwanych, skazywanych, pomija się coraz bardziej niewygodnych świadków wiary i prawdy w mediach, uroczystościach, zamyka się chrześcijaństwo w więzieniu murów kaplicy, odosobnienia i niebytu, skazuje się, i krzyżuje.

Krzyczą niektórzy jak Piłat: A cóż to jest prawda? Dzisiaj nie to co mówi Bóg, ale to co pasuje człowiekowi jest prawdą, którą się wykorzystuje dla zysku, utrzymania władzy czy kierowania ludzkimi umysłami – sterowania tłumami, opinią, którą się dla wyrabiania nowych światopoglądów a niszczenia chrześcijańskich przypudrowuje, cieniuje i kroi.

A zaatakowane chrześcijaństwo jak Jezus u Piłata milczy. Bo podburzony tłum jak zawsze krzyczy. Wolimy Barabasza niż Jezusa.

Ty też wolisz Barabasza jak Jezusa?

Kto dziś jest popularny, robi karierę, jest górą, jest wybrany? Dzięki tobie?

Pasuje ten i często chrześcijanom co niesie zło niż ten co głowi trudną prawdę i zasady? A mój w tym udział w rozmowach, wyborach?

Czym żyje budowany przez ochrzczonych świat? Chroni się stare drzewa a zabija się starych ludzi, troszczy się człowiek o małpki w zoo a zostawia dzieci na śmietnikach i oknach życia, troszczymy się o zwierzęta a zabijamy nienarodzone dzieci, chronimy żaby na drodze a zabijamy przez alkohol i brawurę ludzi, bardziej troszczymy się o związki homoseksualne  niż wierność małżeństw i miłość rodziny, mamy ekologiczne torebki i ekologiczną modę a byle czym zaśmiecamy dusze.

Są tacy co widza w chrześcijaństwie jedynie źłóbek Jezusa i grób Jezusa. Widzą to co głupstwem jest w oczach świata.

Otrzymują z rozbiegu i tradycji chrzest i pogrzeb.

dziś byli tu różni ludzie: klękano na długo i modlono się ze łzami i byli tacy co z pustą radością łapali krople wody święconej do koszyka i nie wiedzieli, którą przeżegnać się ręką.  

Grób i koszyk, Jezus i jajko – dziwne zestawienie.

A może nie?

Czasem jak jest tylko koszyk przypomina że nie ten grób w kościele przeszkadza Jezusowi ale ten w sercu. A jajko to szansa na nowe życie a czasem serce puste jak wydmuszka. Jaja przy grobie Jezusa to ludzie sobie dziś robią, przynosząc koszyk który nic nie oznacza poza tym, że jedzonko będzie zdrowe i może go nie zabraknie. A serce? A wiara?

Grób to nie koniec. To początek. Grób pozostał pusty. I nasz pozostanie pusty.

Masz wiarę to nią żyj. I Nie bój się śmierci.

Może dziś w Paschę mamy pomyśleć o czymś innym, o tym że obojętność to paraliż duszy, obojętność to przedwczesna śmierć.

Nie bądź obojętny na to co uczynił Jezus, na to co cały czas czyni.

Może i moja obojętność powoduje, że zabija się dziś Jezusa?

W sumieniu, w życiu?

Nie umieraj przed śmiercią.

Boisz się śmierci. Nie bój się, ja się nie boję. Boję się tylko, czy to jaki jestem Bóg uzna za wystarczający dar by przyjąć do nieba. Nie boję się, bo wiem dokąd idę. Ty Panie pokazałeś drogę – jedyną drogę.

Ktoś nas może zapyta: co takiego jest innego tej nocy, co świętujemy? „To noc przejścia z niewoli do wolności, noc Bożej mocy, uobecnionej także dziś” – czy to powiemy z serca? Czy w to wierzymy?

 

 

 

 




promujemy