Nieśmiertelny koszyczek z nadzieją na lepsze

Wielka Sobota. Dzień tzw. święconki. Tłumy chrześcijan praktykujących wiarę bądź tylko tradycję w piękny sobotni dzień wędrują do świątyń i pod święte miejsca wiary, najczęściej pod krzyże, by mieć tzw. święcone, tj. by kapłan bądź kleryk pobłogosławił pokarmy (my zwyczajowo mówimy poświęcił). Piękny zwyczaj i gest. Kolejne takie klimatyczne i przyjemne dla serca spotkanie. Bo to co w ręku takie namacalne i życiowe – jedzenie bardziej nas motywuje niż sam duch i rozmyślanie.
A po co przynosimy jedzenie do kościoła? Historycy, filozofowie powiedzą to znak życia biologicznego, które w darach natury wybucha w  nas na wiosnę. To wiedzą zakochani. My powiemy, by nie zabrakło nam jedzenia, może ktoś powie, by się nim w roku nie zatruć, a inni bo tak trzeba. Może takie magiczne podejście. A co mówi wiara?
Mówi św. Paweł: czy jecie czy pijecie czy cokolwiek innego czynicie, wszystko na chwałę Bożą czyńcie. Świąteczny posiłek to po Mszy św. rezurekcyjnej to drugi moment naszego świętowania w gronie rodzinnym i bliskich. Ale przynosimy pokarm nie tylko by nie ustać w drodze, nie zatruć się nim lub by go nie zabrakło, jak myślą niektórzy.
To co jest w nim w środku oznacza także nasze religijne wybory i życie sakramentalne. Sam Jezus w czasie Paschy posługuje się symbolami: Baranek – nieskazitelna czysta ofiara, chleb i wino, które teraz staną się Ciałem i Krwią Pańską. A u nas w koszyczku?
Chleb jest zawsze znakiem dobroci i miłości, ale przypomina, że Bóg karmił naród swój manną na pustyni, by oni nie ustali w drodze, tak jak nas Jezus karmi Komunią św.: Kto mnie spożywa będzie żył na wieki.
Mięso jest znakiem ofiary Jezusa, który jako niewinny Baranek (Oto baranek Boży) ofiaruje się za grzechy wszystkich ludzi. To znak naszej miłości do Eucharystii i naszej obecności na Mszy św. Oto Baranek Boży…. błogosławieni, którzy zostali wezwani na Jego ucztę!!! nie od czasu do czasu, ale z miłości są wierni aż po krzyż.  I może przypomnienie, że czasem dla miłości trzeba się ofiarować, nawet po krzyż. Gdy boli, gdy ciężko, gdy upadamy.
Jajko to symbol nowego życia, zmartwychwstania, a jak Jezus wyszedł z grobu po trzech dniach tak nowe życie rodzące się z jajka – może ów kurczak czy inna istotka, która wychodzi na świat zaczyna życie; to ten znak, którym się posługujemy. Czasem zasiane ziarno i słynna rzeżucha też ma budzić takie skojarzenia. Życie, nie tylko to biologiczne, ale i potrzebne jest, by wykiełkowało duchowe.
Skąd jeszcze zając?”. Może znak, że człowiek z tym koszykiem szybko ucieka? Hmm. Szkoda że wiara w nieśmiertelny koszyk jest coraz bardziej żywa, w jajko, kiełbaskę czy chleb niestety kosztem słabnącej wiary w nieśmiertelnego Boga  w łasce, Komunii św. i Eucharystii czyli Mszy św. A… jeszcze sól, symbol zdrowia i smaku, by ciągle ktoś z nas jak ta szczypta soli,  by nadawał smak temu czasem bardzo niesmacznemu na co dzień życiu. Szkoda, że święta tak szybko się kończą. Może ta sól nas trochę zakonserwuje?
Do zobaczenia z tym pytaniem z Pasji: przyjacielu, po coś przyszedł?




promujemy