Radość w Panu czy pocieszenie w popiele? Coś nie tylko na...

Chcesz zrozumieć co daje Wielki Post? Spójrz na krzyż. To święty znak czasu, który nas czeka. To najlepsza instrukcja obsługi twego życia w Wielkim Poście. Dwie przecinające się belki. Wyobraź sobie, że ta pionowa to drabina, po której Bóg przychodzi do ciebie w sakramentach. To drabina, po której też przez dar modlitwy twoje serce i dusza wchodzą do nieba. Ta pozioma pomyśl, że to most – wiszący most, taka drabina, po której idzie się z jednej skalnej półki skalnej do drugiej. Właściwie od góry do góry. Ale taki most – leżąca drabina też wymaga odwagi i zaparcia. I w środku Chrystus. Bóg, który stał się człowiekiem, stąpił z Nieba, ale nie upadł na ziemię – był wolny od grzechu – dziś przypomni czytanie. Ale przyszedł, sięgnął ludzkiego serca i zawisł w ofierze pomiędzy Niebem i Ziemią. A przebite ręce wyciągnął ku ludziom, by w sobie połączyć wszystkim ludzi. Dotkniętych grzechem – uświęcić, odnowić i zjednoczyć. Wielki Post ma nas oczyścić, odnowić, pozwolić Bogu w nas działać. A zatem: to dzisiejsze wezwanie, by nie marnować czasu i nie odkładać na później: Pojednajcie się z Bogiem! Jak to zrobić. To właśnie te dwie drabiny. Modlitwa to zaproszenie do wejścia na drabinę pionową. Ty i Bóg. Masz chwilę dla Boga, kiedy jest i czeka, by przyjść do ciebie: masz Mszę św. spowiedź św.- pojednaj się z Nim, masz adorację, drogę krzyżową, gorzkie żale, czekają za rogiem rekolekcje wielkopostne. Nie bój się tej Boskiej wysokości. Jałmużna to drabina pozioma. Wiszący most który zawieszony jest na linach ach czasem jak cienkich z egoizmu, miotany wiatrem emocji i zawiści, wątły chęciami a pod nim głęboka przepaść uprzedzeń i poczucia niesprawiedliwości. Jak zejść ze skały samowystarczalności i bezpieczeństwa, egoizmu i dumy. Nie lękaj się tej ogromnej dziś przepaści. I post. To Chrystus w środku. Bo post ma nas w czasach konsumpcji i spełniania każdej potrzeby i zachcianki nauczyć, by w życiu, sumieniu, wyborach zawsze w centrum był Chrystus a nie ja. Moje ego. I Boga nie stracić. Czyli coś znów dziś trudnego. Jak sobie odmówić. Poświęcić. Skoro dziś człowiek i jego potrzeby i to te przyjemne są najważniejsze. I musi to być. To dziś też ta trudna sztuka panowania nad sobą i swoimi słabościami. Wielki Post, by znów usłyszeć Boga. Ale bez Chrystusa nie zrozumiemy Boga i nie dotrzemy do prawdy o człowieku. A że usłyszymy: Prochem jesteś i w proch się obrócisz: więc prawda, że do trumny niewiele się zmieści. Więc post, modlitwa, jałmużna nabiera sensu i wartości. Niech będzie, to nasza polisa na wieczność. To dlatego i modlitwa i post i jałmużna by zapracować na niebo i już dziś z własnej woli, z miłości coś uczynić, bo serce widzi Bóg i widzi w ukryciu. Widzi Bóg i twoją modlitwę, i ofiarę, i cierpienie, i dobroć. A dziś to prawda, ciężko o bycie z tym wszystkim z wiarą i w Kościele, bo dobro jak się dzieje, to musi się dziać w jupiterach i człowiek musi się czuć spełniony. A zatem spójrz na krzyż i nie bój się ani wysokości nieba ani głębokości ludzkiej słabości. Nie bój się tego konkretnego krzyża. I posypując głowę popiołem pomyśl, że to początek a nie koniec drogi nawrócenia. To wbrew pozorom jest najprostsze. I widzą wszyscy. A Bóg czeka na więcej. Bo sam uczynił więcej dla Ciebie. Umarł na krzyżu dla Twojego zbawienia. A zatem, znajdźmy radość w Panu a nie pocieszenie tylko w popiele.

 




promujemy