Jak masz na imię? (Uroczystość św. Jana Chrzciciela R...

Dzisiaj Uroczystość Narodzenia św. Jana Chrzciciela. A to oznacza, że do Wigilii zostało nam pół roku. To znak i sygnał. Że czas pędzi nieubłaganie. Ale i znak, że to właśnie On – prorok wskazywał drogę innym, by rozpoznali Mesjasza. Trochę to dziwne, że w takich okolicznościach wspominamy o Bozym Narodzeniu. Przecież zaraz zaczynają się wakacje i urlopy i raczej słyszymy o zachętach urlopowych i możliwościach miłego spędzenia czasu. Marzymy o wakacjach! A Boże Narodzenie? Na prezenty przyjdzie czas, to inna pora – pomyśli większość. Bo w głowę mamy już nałożone skojarzenie konsupcyjne, że Boże Narodzenie to oznacza dla większości prezenty. Już takie trochę behewioralne zachowanie. Skojarzenie – skutek. Ale może warto przy tej okazji pomyśleć, co stało się z Bożym Narodzeniem. Czym jest Boże Narodzenie, zwłaszcza pomyśleć dzisiaj, kiedy nie ma presji prezentów i magii sentymentalności. Co się stało z tym Bożym Narodzeniem, kiedy oczyścimy je z klimatu tradycji i konsumpcji kupowania i ciekawości oczekiwania i ich - tych prezentów brania. Jak niewiele zostaje w tym sformułowaniu tego co najistotniejsze: BOŻE narodzenie. Że dokonuje się te Boże Narodzenie każdego dnia w sercu – w wierze i w każdej Mszy św. I do tej wiary ktoś musi często podprowadzić. Dzisiejszy Święty powinien budzić tę refleksję. Że bez drugiego człowieka często ciężko tego Jezusa rozpoznać i zauważyć. Odczytać Boży plan i intencję. Jan Chrzciciel jest nam dziś dany jako ten, który poprzedzał Jezusa. Wołał na pustyni. Chrzcił. I wskazywał. Nawiązując do miłej wręcz chwili prezentomanii świątecznej, możemy się zapytać, jak dziś my chrześcijanie pokazujemy Jezusa i Jego Narodzenie. Sobą, zachowaniem, tym co jest i wydaje się w sprawie Bożego Narodzenia najważniejsze. Co obiecaliśmy wobec Boga przy chrzcie. Prezent czy serce? Kupowanie czy nawrócenie? Jedzenie czy sakramenty? Klimat ducha czy zapach szynki? Pokazywać Jezusa, to znaczy wychowywać, uczyć, wypełniać sobą. Ale czy my mamy taką siłę ducha i odwagę, jak Jan Chrzciciel. czy jak on potrafimy wyjść ze świata na pustynię życia. by wołać i zobaczyć Jezusa? Chyba za wygodni często jesteśmy. Zewnętrznie tak, ale wewętrznie często już daleko tzw. duchem. A każdy jest prorokiem: na mocy chrztu i bierzmowania wezwany jest do głoszenia Boga. Tylko czy ktoś o tym wie, pamięta i się przejmuje. Że głosi Boga, pokazuje sobą i tym co mówi? Uważa chociażby na swoje słowa, którymi karmi swoje dzieci. Na to co dzieci wchłaniają sobą i jaki poznają świat? Skąd ten świat znają i postrzegają, także jaką mają wiarę? I ostania myśl związania z dzisiejszą Ewangelią. Nadano imię Jan. To imię coś znaczyło. W ST zawsze miało sens i zawierało przesłanie, często opisywało relację Boga i człowieka, doświadczenie rodziny, rodu, rodziców, powołanie w Bogu. Chrześcijanie przyjmowali imię świętego, by go naśladować a dziś? Co oznacza imię, w imię jakiej intencji się je wybiera? Tu też następuje świadectwo wiary. Początek powołania. Intencja: dlaczego to imię? Dziś również wybiera się imię, bo coś ważnego dla wiary znaczy czy dlatego, że łanie brzmi. Melodyjnie, bogato, bo kojarzy się z sukcesem i dostatkiem? A może urodą? Być modne? I w dziecku – w wyborze imienia realizowane się często niezrealizowane marzenia rodziców (jak piszą socjolodzy): imię jak piosenkarz, celebryta, piłkarz, aktor, a więc imię i jego wybór, które niesie zupełnie inne przesłanie. I inną intencję. Realizują się marzenia. Tęsknoty. Imię wybrać piękne, modne, bogate. A kto zabroni. Niech jest piękne, ale również intencja nadania imienia dziecku, czy dziś jeszcze może być i czy jest  duchowa i chrześcijańska? czy wynika z wiary? Zapewne dziś niewielu ma odwagę o tym przy chrzcie pomyśleć, bo duch serca czy becik raczej staje się najważniejszy do zdjęcia, poza tym wiemy, jak same imię nastręcza tyle problemów a czasem trudnych dyskusji w rodzinie i małżeństwie. Więc my tylko zadajmy sobie pytanie: czy kiedyś sprawdziłem co znaczy moje imię i jakie przesłanie w powołaniu niesie? Nie  z jakim kolorem, kamieniem czy czymś tam jeszcze jest powiązane, ale w znaczeniu duchowym. Dlaczego to imię mam? Co oznacza? To moje imię to czasem mocny znak, punkt wyjścia w powołaniu.




promujemy