O duchu miłosierdzia w 2 niedzielę wielkanocną – dz...

Z czym kojarzy się miłosierdzie?

Jezus daje szansę św. Tomaszowi. Miłosierdzie nie zastępuje pewności nieba wobec niedowiarstwa czy nieobecności, czy nie-miłości Boga. Bo mówimy, jak nie ma na czym się podeprzeć, jak ochrzczony niepraktykujący (niekochający Boga poprzez sakramenty) odchodzi: Bóg jest miłosierny. Miłosierny tzn. jest kochający i czekający na to by ktoś uwierzył i wrócił, bo zawsze ma szansę wrócić, jak chce. Usprawiedliwmy czyjąś niemiłość Bożą łagodnością bądź litowaniem się. To nasze ludzkie rachuby i wyliczenia. Z czym kojarzy się miłosierdzie? Z dobrocią, wrażliwością, troską, łagodnym i przebaczającym sercem? Człowieka. A Boga. Z Bogiem, który zawsze kocha i mimo wszystko i daje szansę? A może z zaufaniem, miłosierdziem i odpowiedzialnością? Duch pierwotnego Kościoła. Tak bardzo upragniony z pierwszego czytania: wszyscy razem trwali na modlitwie, jeden duch i jedno pragnienie ożywiało wszystkich wierzących i wszystko mieli wspólne, bo właściciele sprzedawali pola i przynosili pieniądze i rozdzielano wedle potrzeby. Miłosierdzie czynne. Z ludzkich możliwości i pełnej wiary i ofiarności. Wiele przynoszono i wiele mogli. A jak dziś ocenić te potrzeby miłości i ludzkich pragnień? Czy jesteśmy miłosierni? Dobrzy? Zapewne tak. Bo zawsze jest tak, że jak coś trzeba zrobić i na coś się zebrać, to wykorzystuje się tych, co chodzą na tzw. Mszę św. Pod kościołem jakoś łatwiej coś otrzymać, jakoś serce tych co tu są jest łaskawsze. I mimo poprawności i spychania ludzi Kościoła na margines dobroczynności, a nawet braku oficjalnej wdzięczności, to jednak zbiera się najczęściej pod kościołem (zbiórki, kwesty). Może nie są to czasy apostolskie i nie jest tak, jak się każdemu marzy. Wspólnota: wiemy jak ciężko ją realizować bez wiary, uczciwości i sprawiedliwości a przy rozbudzonych współcześnie potrzebach: pierwotny Kościół niesie skojarzenie z Komuną i tak jest, ale bez wiary nie do zrealizowania, ze wspólnotą – marzenie, a może pomyślimy, brak ideału w Kościele? Nie – dziś tego ducha mniej lub bardziej można odnaleźć w zakonie. Ale kto dziś tam się udaje? Marzenia a rzeczywistość. Jak to wychodzi w praktyce. Bardziej w myśleniu oczekującym i roszczeniowym nie myślimy nad tym, ile ma nas to kosztować i jaki wkład włożyć, ale ile możemy tego uzyskać. Ktoś wspomniał o tzw. obywatelstwie egoistów. Wiemy, że każdy jakoś musi sobie radzić sam i ma te rachunki. Świadomi jesteśmy, że na troskę i wrażliwość wiernych wspólnota Kościoła liczy i z wiary czy dobra ma prawo liczyć czyli na tzw. ofiarność.  I ci co są -  są tym Kościołem, który jest i który się troszczy. Dlaczego tak trudne dziś są te dyskusje o dobru ofiarowanym Bogu? Dlaczego dziś tak się wylicza i wypomina? Na czasie są te tematy. Wzburzają, dzielą, jątrzą. Nie pytamy się jak mogę zaradzić, ale jak mogę się wykręcić. Czy to jest duch miłosierdzia? Dar składany Bogu we wspólnocie Kościoła  jest wpisany w tzw. ducha miłosierdzia. Bo dzieje się tyle dobra na ile mu pozwalamy, by się działo. I kościół czyni to dobro, na które go stać. Nie raz martwimy się, że tu czy tam trzeba było by zaradzić, ale sama dobra wola nie wystarczy. Potrzebne są czyny miłosierdzia. Jak szerokie to pojęcie, świadczy to, że są czyny miłosierdzia nazwane dziełami miłości a i mamy uczynki miłosierdzia co do duszy i ciała. Gdyby były realizowane co do ciała – mniej byłoby widocznej biedy, co do duszy – mniej moralnej biedy. Wspólne dzieła miłości Kościoła jest troską wszystkich członków tej wspólnoty. Jak z tym zaangażowaniem: woluntariatem, 1% że ktoś potrzebuje (świadomość, chęć, wysiłek) czy Caritas – jesteśmy w Kościele – nam wychodzi? My w parafii czekamy na chętnych. Zebranie zaangażowanych chrześcijan, by oprócz tej naszej religijnej działalności była i ta duszpasterska wynikająca z miłosierdzia? Jest świetlica, ale można by było jak w wielu innych parafiach podejmować to dzieło. Kto? Mamy mieć miękkie serca w tych czasach twardych serc. Miękkich też. Ale akcyjnie i okazyjnie. My tu słyszymy co niedzielę: każda jest miłosierdzia: bądź dobry, kochaj, czyń dobro. …. Pamiętajmy: Bóg nie mnoży przez 0? I zwraca czyny autentycznie czynione z miłości a nie przez ułamki rachub. My tu jesteśmy: Jak Tomasz jak Apostołowie: i To samo słyszymy: nie bądź Niedowiarkiem ale wierzącym… że to dla Jezusa i dla Boga. Ta obecność i ten dar. By czasem ludzkie rachuby nas nie oderwały od Boga i jego miłości. Nie zamknęły serca jak wielu.  ….Wierzymy, że dobre uczynki do nas wracają? Że ofiarowane dobro Bóg pomnaża i zwraca? To myśli na tę niedzielę miłosierdzia. Bo mamy mieć i by MIŁE serca.




promujemy