Ksiądz najbardziej fascynujący zawód świata?

Wielki Czwartek. Rozpoczyna się wielki czas. Triduum Paschalnego.

Jeden czas. Ktoś powiedział. Wyrzuć zegarek. Teraz to już zapomnij o gotowaniu i sprzątaniu. Teraz jesteś Ty i Chrystus w kaplicy. By te Święta poczuć. A tu środek tygodnia i tyle przed nami ganiania. Świat jeszcze świąt nie czuje. W kaplicy na adoracji też? Dla nas kapłanów też to czas wytężonego wysiłku, też ganiania. A dziś jeszcze dzień wielki i szczególny, najważniejszy w roku. Niektórzy kojarzą, inni mniej bo ciągle ruchomy z racji Wielkanocy.  Kiedy my w dniu księdza siłą rzeczy pochylamy się nad kapłaństwem. Tajemnicą kapłaństwa. Sensem. Powołaniem. Tym czym w istocie jesteśmy, co robimy, jak na nas patrzą. Dlaczego tak patrzą. Właściwie wracamy do źródła. Papież Benedykt XVI w Rzymie skierował, jak mówi się w świecie, mocne wezwanie do kapłanów w Kościele, który przeżywa mocne i dramatyczne doświadczenia. O służbie: nie ty, ale Chrystus się liczy. Nie twoje, ale jego ma być najważniejsze. Zapomnij o sobie. Pomyśl o Jezusie i o Kościele. Do kapłanów swoje wezwanie kierują w katedrach diecezjalni Biskupi. I my do was kochani w naszych parafiach. Człowiek kiedy staje w takim dniu właściwie może powrócić do myśli jednego z księży który w jednym z wywiadów powiedział ostatnio tak: ksiądz to najbardziej fascynujący zawód świata.  Pomyślałem: dziwna myśl. I piękna myśl. I nowoczesna myśl. I w tym odważnym – na czasie – stwierdzeniu można właściwie zawrzeć wszystko. Kim człowieka widzą i jak człowiek się czuje się i ma się czuć. I zawiera się wszystko. Nie z racji ludzkiej pychy i małości, ale znaczenia w Kościele i roli w działaniu Boga. Bo to czy ktoś wierzy czy nie wierzy, praktykuje czy nie, uważa kogoś takiego za księdza, kapłana czy duchownego, za powołanie czy zawód, bez względu na to co wydaje się, że ten ksiądz ma robić: a pomysły i oczekiwania zależne od serca i potrzeby, czasem ludzkiej małości: modlić się i pomagać, być społecznikiem i do wszystkiego, żyć z powietrza czy zarabiać, być tylko człowiekiem czy nad człowiekiem, wolnym strzelcem czy niewolnikiem wszystkich, ma normalnie mieć bo płaci te same rachunki czy nic nie mieć, bo wszystko z nieba ma i od państwa – a nie ma, ale i tak ma, to, że w jakiś sposób osoba ta sama sobą tym że jest tzw. księdzem / duchownym/ kapłanem / duszpasterzem / a może klechą (przepraszam, ale tak mało kulturalni mówią), przez to jak wzbudza zainteresowanie, jakie wywołuje skrajne emocje i komentarze, tylko to, że jakoś dziwnie niejedna osoba nie pozostaje pozytywnie czy negatywnie obojętna, ale siłą rzeczy osobą swoją wpływa na postrzeganie tej rzeczywistości Bożej, duchowej, kościelnej którą reprezentuje – to wszystko powoduje, że ten ksiądz to ciągle szczególne powołanie i bycie. Coś w tym jest że ten ksiądz nie jest taki obojętny, rzuca się w oczy w tym co robi dobrego bądź złego bądź akurat nic złego, ale wszystkim tak się zawsze wydaje. Bo co wypada jednym to nie wypada jemu. Choć to czasem utarte dziwne stereotypy, uprzedzenia bądź po prostu społeczny faryzeizm czy niedojrzałość. A zło jest złem i dobro dobrem dla wszystkich jedna jest miara. Czasem w w księdzu, bo już nie w sobie, bo człowiek nie ma sił, nie ma możliwości, świat wciąga, pokłada się tę ewangeliczne marzenia i niespełnione tęsknoty. A każdy człowiek może zawieść. Że wobec jego osoby człowiek niejako musi się sam określić i się określa, swoje sumienie, styl życia, tłumaczy, usprawiedliwia czy burzy, ale jakoś nie pozostaje obojętny. I buduje, bądź rujnuje swoją wiarę. I choć wierzymy świadectwem świadków, wiara w pewnym momencie nie jest ślepym naśladowaniem czegoś, jakiś reguł czy stylu, ale osobistym wyborem i doświadczeniem Boga. Ale na księdzu pozostaje ta odpowiedzialność, wiedząc że tak jest z tą wiarą. Że on jest tym ważnym i drażliwym stykiem człowieka z Bogiem, zwłaszcza dzisiaj, gdy ta wiara ma być taka prosta, łatwa i często jest taka niedojrzała i płytka. Jakoś tak jest, że ten szczególny mundur duchowy – sutanna czy tylko koloratka jakoś skupia wzrok bądź powoduje, że w grymasie odwraca ktoś ten wzrok. Że podejmuje jakąś reakcję serca bądź rozumu. Wobec swojej obecności czy nieobecności dla Boga. I nie jest łatwo jednej czy drugiej stronie. Czuć czasem że blisko księdzu w tej życiowej wędrówce mu do Chrystusa, w tym bycia innych za i w tym byciu przeciw. Nie jest uczeń nad mistrza – przecież. Czasem zwykły i ten gorszy, łajdak i grzesznik – faryzeusz: pasibrzuch – księży łatwo bić, bo przecież są inni, czasem niby ten doskonalszy i z lepszej gliny i święty a może nietykalny – co nie jest prawdą, ale tak łatwiej myśleć. Same kontrowersje, rozmowy, dyskusje, to jak zajmuje to kapłaństwo ludzkie serca i umysły, nawet ostatnio, świadczy że to najbardziej fascynujący zawód świata. I tajemniczy wiąż. Zawód a może powołanie… posługa, służba, dar, poświęcenie… każdy jak traktuje tak uważa. Dla nas fascynujący, bo jesteśmy i czujemy się kimś wyjątkowym, ale nie w tym że ludzie patrzą i się dziwią: a ksiądz jeździ na rowerze, ksiądz robi zakupy, a ksiądz co robi w sklepie, a ksiądz może rzuć gumę… trochę wypaczyliśmy obraz księdza jako pół bożka – nic nie może i nic go nie boli i nic nie potrzebuje, bo leci z nieba, ten to nie ma żadnych problemów i ma jak pączek w maśle, nie może mieć znajomych i przyjaciół, a może pół życiowego biedaka co nie zna życia i jakiś życiowy nieudacznik – życie mu się nie udało, te dyskusje o Kościele i księżach wprowadzają w umysłu chore można powiedzieć przekonanie, że kiedyś ci starsi to tylko współpracownicy, teraz to na czasie temat że księdza to tylko ukryci homoseksualiści. Choć prawo UE mówi, że to OK. Przykazania już nie. Raz tak raz tak. Przepraszam, ale to jest właśnie współczesna miara. By dokopać, by podkopać, uderzę w pasterza a rozproszą się owce – to było w Pasji. Coś się zmieniło? I że fach dobry. I nic nie robią. Nie pracują, w tym co trzeba tak jak każdy, a ksiądz to czasem po trochu musi znać się na wszystkim i być od wszystkiego. Tylko dlaczego gdzieś tam coś jest ciężką pracą a w kościele już to samo nie – tego nie mogę zrozumieć. I dlaczego nie zawsze potrafią docenić? Ale może to wynika z tego: Komentarze: Kocham Boga nie cierpię Księży! co za obciach iść na księdza. Działanie ludzkie czy diabelskie? Raczej anonimowe stwierdzenia, choć podjudzane przez świat celebrytów czy polityków. Jakoś trzeba przejąć serca i umysły. Ale nie zabiera się ich księżom, choć księdza ktoś dziś słucha? ale Bogu. Ale na pogrzebie już tak nikt nie mówi: ksiądz jest niepotrzebny. Niestety jakoś nikt tłumnie na tego księdza się nie pcha a kandydatów coraz mniej. Młodzi się wsydzą? Nie czują powołania? Po takich opiniach? Przy takim wizerunku? Chyba gdzie indziej jednak jest łatwiej i lepiej. Choć łatka medialna działa. Nie ma jednak 20 chętnych na jedno miejsce. A w seminarium obecnie u nas 66 kleryków. A my czasem z żalem: ale księży mało. Jaka potrzeba.  Zostaje modlitwa ale i prośba by ksiądz w oczach swoich i wiernych był tym kimś fascynującym ze względu na Boży wybór i powołanie i zadania. I był szanowany i doceniany. Bo my:  jak i co w domu mówimy o księżach? Dobrze, krytycznie, ale uczciwie i budująco? Właśnie trzeba dziś, wbrew prądom świata, modzie, by tej fascynacji nie zniszczyć w sobie i pośród siebie, tym, w czym jesteśmy wobec kapłaństwa i kapłanów. Niech ten kawałek chleba po Mszy św. będzie znakiem i symbolem jak mawiał św. Brat Albert Chmielowski że nasze serca są dla was dobre jak chleb i chcemy dla was dobrze czynić, być dla was pomocą, dobrocią  i miłością. Że jesteśmy przyjaciółmi a nie przeszkodą i utrapieniem i nie wrogiem społecznym, czy darmozjadem. Bo jak Jezus, to ten ksiądz sam w sobie dziś też jest niewygodny.  Proszę, byście jak po ten chleb w domu zawsze i na pierwszym miejscu w różnych sytuacjach życia po nas sięgali. Po naszą obecność, naszą życzliwość i naszą posługę. Chcemy być jak chleb. Chciałoby się dodać: ksiądz to dobry człowiek, też człowiek. Normalny człowiek. Jak każdy człowiek. Boży człowiek. I w tym darze chleba został i Chrystus. I On a nie ksiądz w Kościele jest najważniejszy. Nie wierzy się w księdza. Wypadało by wierzyć zaufanemu i dobremu księdzu. Ale może mieć lepsze dni i gorsze jak każdy. Wierzy się w Chrystusa że tu jest, że nam się daje. I on nie zawodzi. My zawodzimy Jezusa. Dziś świat fascynuje się tą niewiernością w Kościele. W ogóle fascynuje się złem. Złem w kościele usprawiedliwia zło na świecie. Ale moda jest na obniżanie poprzeczki. Kto niżej przeskoczy. Tylko czy dziś medialnie ktoś przebije się dobrem. My słuchamy, my mówimy, my biegamy, nas łapią. Myślę: Nie ksiądz jest fascynujący. Nie kapłaństwo. Mało. Że jest dla nas Bóg. Jest w mojej dłoni. W naszych sercach! Wiecie co jest fascynujące. Że my tu jesteśmy z Bogiem. Że On jest tak blisko nas. Że daje nam siebie. Że jest na co dzień. Do księży się przyzwyczailiśmy, ale źle jest że przyzwyczailiśmy i spowszedniliśmy sobie ten dar – Mszę św. Dziś Msza św. Wieczernika. Mamy ożywić się w tej miłości do tzw. chodzenia do kościoła, a może poczucia bliskości Boga. Też powróćmy do źródła. Bez Eucharystii i miłości do Mszy św. nie zrozumie nikt potrzeby kapłaństwa. Bo co ksiądz robi? Msza św. a co to jest, na czym polega? Co daje? A co się robi? A co trzeba umieć? Mniej Mszy św. i mniej zrozumienia dla potrzeby i posługi księdza. Aha pogrzeb jeszcze – już w milczeniu. A bez daru Eucharystii: potrzeby, pragnienia, ofiary, obecności ten ksiądz będzie to rodzaj powołania wymierający i niepotrzebny. Wszyscy bądźmy dla siebie dobrzy jak chleb. Umywajmy sobie nogi. Słowem, opinią, świadectwem, byciem, pomocą, wsparciem. Nie czujmy się sobie obcy. A więc dużo miłości i zrozumienia na ten czas Paschalny. I dzięki za to że w tym dniu z nami jesteście. Jesteście przez cały rok. To jest dla nas bardzo ważne. I przepraszamy za to co nie zawsze może podobało się Bogu. Bo z ludźmi wobec księży jacy są, co nie tak, a jak mi się wydaje i jak powinno być, to sami wiecie jak dziś jest…




promujemy