Ksiądz: powołanie czy zawód? (4 Niedziela Wielkanocna)

4 niedziela wielkanocna Niedziela dobrego Pasterza. Jezus jest Dobrym Pasterzem, gdyż oddał swoje życie za owce. One znają jego głos i idą za Nim a niczego im nie braknie – śpiewaliśmy w psalmie. I jesteśmy na uczcie, gdzie nas karmi Sobą. Jest dla nas. Jezus troszczył się o te owce – ludzi i o nie i zabiegał. Choć zostawiony przez nie i opuszczony – został też przez nie ukrzyżowany: czynnie i biernie. Wraca jednak w darze miłosierdzia: miłość się nie mści. Zmartwychwstał i powrócił do uczniów. To już 4 niedziela jak to się stało– pierwszy dzień tygodnia – jak to się stało, a my w kolejną niedzielę jesteśmy tego świadkami. W czasie wielkanocnym pojawia się temat początków Kościoła a tym samym temat tych którzy ten Kościół tworzą. Bo na tych bezpośrednich uczniach spoczęło głoszenie tej prawdy o zmartwychwstaniu Jezusa – byli świadkami. Wszyscy, jako jedna wspólnota: Apostołowie i inni uczniowie. To ci z odwagą wychodzą w świat z wieczernika: Apostołowie ale i inni uczniowie; tradycja mówi o liczbie ponad 120. Stanowili jedno. I na nich wszystkim spoczęła odpowiedzialność za testament Jezusa, by głosić. Trochę inaczej jak dzisiaj, gdzie często w Kościele czuje się podział obowiązków i starań na MY i ONI. Na nich wszystkich spoczęło trudne dość zadanie głoszenia: Idźcie i głoście!. Odpowiedzialność za słowo, zobowiązani też zostali do udzielania sakramentów: Idźcie udzielając chrztu!. Umocnieni Duchem Świętym w Dzień Pięćdziesiątnicy z odwagą zaczęli głosić: Jak słyszeliśmy w I czytaniu: Wtedy stanął Piotr razem z Jedenastoma i przemówił do nich donośnym głosem. Od nich się zaczęło. Dzięki nim wzrastała liczba uczniów. Potrzeba było pomocy Ducha Świętego. Siłą rzeczy pojawia się w czasie wielkanocnym temat powołania i tych co głoszą i udzielają sakramentów. 4 niedziela wielkanocna – Dobrego Pasterza – a tym samym i Niedziela Powołań. I Modlitwy za powołanych. I w niektórych diecezjach niedziela święceń kapłańskich. I myśl: jaki jest dziś klimat dla powołanych. By te powołania były. By nie zabrakło naśladowców, pragnących tą drogą iść w działaniach Kościoła. I przyznajmy, to temat gorący: Powołanie – bo czas rozeznania i wyborów w czasie matur i otwarte drzwi dla nowych kandydatów do seminarium– i temat nieraz kontrowersyjny – w Polsce ciągle na topie: ksiądz… co robią i jak żyją. Bo chcemy księży? Potrzebni. Chcemy też zapewne dobrych księży.  Co to znaczy być dobrym księdzem? Trudno nam odpowiedzieć. Bo i w wypowiedziach i dyskusjach – zwłaszcza pomówieniach różnie się mówi – przyznajmy- to kwestia poszanowania, wiary, wartości i osobistego doświadczenia i różne stąd różne opinie: wynikające z fundamentu wiary, z życiowego doświadczenia, solidnej katechezy, świadectwa rodziców, a może atrakcyjności i utartych opinii a może zgorszenia i medialnej często taniej sensacji (w wiadomościach częściej słyszymy o tych tzw. złych niż dobrych i oddanych dobru ludzi). Wynika z prostej przyczyny: niewielu posiada wiedzę na temat zajęć, posługi a może po prostu na co dzień potrzebuje. Ale przyznajmy: mieszane są uczucia są wśród mówiących: dlaczego? Jest taki ranking: Komu ufamy w Polsce? – ranking zawodów godnych zaufania. Zaufanie strażacy – 94%. Jest to wynik, który deklasuje przedstawicieli pozostałych profesji. 2. farmaceutę z 84% zaufaniem, na trzecim pilota samolotów cywilnych – 83%. 4. lekarze – 73%. W pierwszej dziesiątce znajdują się także: nauczyciele, pielęgniarki, rolnicy oraz policjanci. Niemal połowa z nas ufa prawnikom i meteorologom, duchownym zaś niespełna 35%. Najniższym zaufaniem Polacy darzą polityków – aż 97% respondentów nie ufa tej grupie zawodowej. Podobny wynik negatywnych wskazań – 85% otrzymali przywódcy związkowi. Niskim, zaledwie kilkunastoprocentowym zaufaniem darzymy także piłkarzy (msza młodzieżowa)  i sprzedawców samochodów. – może ci co obiecują i zawodzą jakoś? Tłumaczy profesor: Szanowane są te głównie grupy zawodowe, od których wprost zależy nasze życie i ochrona dobytku – strażacy, farmaceuci, piloci, pielęgniarki, lekarze. Oni nas nie mogą zawieść, bo gdyby zawiedli stracilibyśmy wszelką nadzieję. Ogólnie jednak przedstawiciele większości innych zawodów są dla Polaków mniej wiarygodni niż przeciętnie dla Europejczyków, nawet duchowni, mimo że u nas kościoły jeszcze nie opustoszały.  My mamy tych tzw. duchownych: Może te 35% co ufa to ci troszczący się o zbawienie. Bojący się je stracić – to by się zgadzało. Szanują ci co tu są a nie szanują ci, którym jest niepotrzebny i niewiele wiedzą. Szanują ci co nie mogą żyć bez sakramentów. Ci którzy żyją słowem Bożym. Bo ktoś to musi robić. Jest im potrzebne. Bo jest opinia: Ksiądz nic nie robi, więc niepotrzebny. Cały dzień śpi i jeszcze żąda – czy tego nie słyszymy, zwłaszcza tych obojętnych i obrażonych? Przecież wszystko ma. I tyle tego mają. Ja się odważnie pytam co, czego nie mają inni? Te same problemy. Dziwne są czasem ludzkie zaopatrywania i oczekiwania: posługa czy usługa religinja?, ale jest wrażnenie, że daliśmy się przekonać czy może zwieść a może jakoś urobić: bo w dyskusji jak się z kimś rozmawia konkretnie to już trudno utrzymać taki argument. Ale tak mówią! Widocznie jednak tak musi być: Pisze św. Piotr w Liście w  2 czytanie: To się Bogu podoba, jeżeli dobrze czynicie, a przetrzymacie cierpienia. Do tego bowiem jesteście powołani. Chrystus przecież również cierpiał za was i zostawił wam wzór, abyście szli za Nim Jego śladami.(…). On, gdy Mu złorzeczono, nie złorzeczył, gdy cierpiał, nie groził, ale oddawał się Temu, który sądzi sprawiedliwie. Jezus powiedział: Ja jestem bramą owiec. Bramą Owczarni. Jezus powołuje, dla Jezusa się to wszystko czyni, Jezus jest jedyną motywacją powołanego – tak powinno być. Jezus jest celem. I dlatego mówimy o źródle – wierze w jego działanie i obecność. I jeśli chodzi o Jezusa kapłan jest pasterzem, gdy brakuje Jezusa jako celi i źródła staje się sposobem na życie a ksiądz może i rozbójnikiem – jak mówi Pismo dziś w niedzielę. I tu gorący ostatnio temat, wywołany przez Ewangelię: jak ktoś śledzi media:  Ksiądz powołanie czy zawód? Pasterz czy rozbójnik? Z tym problemem się często zmagamy ze znajomymi dlaczego i jak coś ksiądz robi? Powołany - z motywacji głębszej – Bożej  – okraszoną słabością. Dzisiaj wielu ma problem. Po co ksiądz? Jaki ksiądz. Choć każdy gdy chce gdy potrzebuje  ma być potrzebny i obecny; Po co? jak wielu powtarza: nie zna życia…  tzn czego? Jakby urwał się z księżyca: ale jakby znał to życie –  a to już nie ma powołania. Pracować nie pracować, mieć? nie mieć? co wolno mieć?… ile mieć, co wolno i co wypada a co nie: odnosi się wrażenie że zawsze coś nie pasuje. I pasować nie będzie. I zawsze będzie komentarz. Okazuje się: tak się promuje to powołanie księdza w świecie: że Ksiądz to też pracownik Cytuję: Zawód księdza jest jednym z najbardziej kontrowersyjnych w naszym kraju, a wiele nieporozumień dotyczy pracy księży, ich kształcenia i wynagradzania. A ja się pytam czym się różnię od innych zawodów? Ja teraz zatem pracuję czy spełniam powołanie. Jestem kaznodzieją czy dziennikarzem i felietonistą. Powołanie, tzn. oderwany od życia, zapytam się: to jutro kto mi robi zakupy? Nie, to kiedy i jak mam pracować na życie i podatki?  Dla państwa duchowny to zawód bo nawet opodatkowany podatkiem zryczałtowanym. Jest jednak w piśmie: wart jest robotnik swojej zapłaty. Ale ludzie jakoś zniesmaczeni, jakby wszystko z nieba leciało i o życiu nic się nie wie. Wydaje się, że dla wierzących ksiądz to powołanie, bo Bóg wzywa i powołuje, dla niewierzących – zawód, dobry i wygodny, bo skąd mogą wiedzieć, o co tu chodzi i co się robi. Powołanie jest jak czyni z głębszej motywacji i czuje wezwanie z góry; a zawód: gdy coś trzeba robić i z czegoś żyć a zapomina się o Bogu. Ale przyznajmy każdy zawód jest powołaniem a powołanie dotyka spraw codzienności i należy się ludzkie zrozumienie i życzliwość. Bo powołany żyje z czego… z ofiary a zawód wymaga zapłaty. A służba? Życiu, zdrowiu, bezpieczeństwu? A służba zbawieniu? Jeśli zawód – z naszym podejściem – powie ktoś: po co mi ksiądz sam z Bogiem załatwię sprawę, bo sam mogę się ostrzyc, sam zrobić obiad to i sam pomodlić. Z natury Polak woli sam i jest oszczędny na kimś. Powołanie to piękne pociąga, bo sam Bóg wzywa ale… i tak w powołaniu i byciu powołanym na tej ziemi liczy się na dobroć ludzi, na świadectwo, na pomoc, na hojność, na wrażliwość, na zrozumienie, a stawia na tych którzy chcą zrozumieć i potrzebować, ale  dziś i ludzie nie zawsze rozumieją i potrzebują. Może w tych współczesnych obrazach księdza chodzi o jedno: pisze słowo Boże: Uderz  w pasterza a rozproszą się owce. To dziś nagląca kwestia duchowa i społeczna. I o to przyznajmy chodzi. Dlatego dziś Niedziela Pasterza. Dzisiaj obraz kapłana (może nie wśród nas) jest w opinii wypaczony i często chory… Dziwak, pedofil, oszust… Obraz budowany nieraz dzięki samym kapłanom. Choć słaby zawsze się znajdzie w każdym zawodzie i powołaniu. Wyliczając uznane zawody: byli i tacy wśród strażaków co sami podpalali budynki by pokazać się w pracy, itd. Zawsze ktoś może zawieść i zaskoczyć.  Ale w całości księża spotykają się z radykalną oceną z pwoodu kogoś jednego. Myślę sobie, że gdy idę do sklepu szybko na tę ziemię jestem sprowadzony: nic nie otrzymuje za to że jestem powołany. Też stoję w kolejce z innymi. Wśród innych. Czy w czymś jestem ponad prawem? – bo tak się sugeruje? Zapewne kimś wyjątkowym, bo wielu się jeszcze z ciekawości a może z troską oglądnie. Bo ksiądz idzie. Ksiadz: i jest policjantem norm moralnych, ale z pouczeniem bez mandatów, nauczycielem wiary, Bożego słowa (bo co teraz robię), lekarzem dusz i sumień. Wydaje się wszystko jasne. Ale jakby na przekór notowania zawsze słabe. Może na siłę trzeba coś udowodnić? Przez słabości, które ma każdy. Może i dlatego powołań mniej. Bo dziś coraz mniej atrakcyjne materialnie a opinia społeczna: znajomi, rodzina co powie: zmarnujesz sobie życie. Wszystko nieraz dobrze, ale jak nie usłyszą, że na ksiądza… Może dlatego opiniotwórczo dziś cienki zawód: mało się kto pcha, ale zwyczajowo zazdroszczą i komentują ludzie standardowo. Jakby ksiądz dziś miał coś czego nie mają inni. Choć ma to co inni. Mają nieraz inni więcej. Ale ksiądz to dziwnie brzmi. I zawsze kojarzy się że lepiej niż ja. I musi być powołanie, by nie załamać się ludźmi niepowodzeniami, komentarzami, że nie ludzkie owoce ale Boża miara się liczy. Wszyscy jesteśmy powołani do życia wiarą, a ksiądz głosi naukę, tłumaczy i udziela sakramentów. Inna sprawa, że ma być sam przekonujący. Ale ludzie winni znać wartość powołania szanować go również poprzez świadectwo słowa. Bo powołanie jest piękne. Mówił Benedykt XVI. Ksiądz w chwili święceń, przygotowywany przez lata do tego momentu, przyrzeka Chrystusowi, że stanie się jego głosem, jego ustami, jego ręką i będzie służyć całym swym jestestwem temu dobremu pasterzowi, który miłuje, pomaga i prowadzi do prawdy. – I tego się trzymajmy.




promujemy