Czy wszystko jest jak należy? (9 Niedziela Zwykła)

Zawalił się dom. Przed sądem zeznają: cegła, piasek i cement.
- Jestem niewinna – mówi cegła.
- Ja nie będę sypał – mówi piasek.
- A ja w tej sprawie nie mogę nic powiedzieć – zeznaje cement – ponieważ mnie na tej budowie nie było.
Na czym budujemy? Było o miłości Było o szczęściu było o Wolności i wierności. Dzisiaj dom: małżeństwo, rodzina, Bo czego człowiek potrzebuje więcej? I mądrość że tylko w Bogu jest źródło i siła. Ale często tego wszystkiego brakuje. Bo okazuje się że zły jest fundament. Bo przeciwności będą: potopy doświadczeń i trudności, burze kłótni czy namiętności, wichry problemów i kłopotów, czy pokus. Wszyscy kochają Boga wszyscy są chrześcijanami a jednak dzieje się co się dzieje. Bo fundament nie pozwala na trwałość i siłę w trudach i przeciwnościach. Pokusy, doświadczenia, przeciwności to wszystko będzie spotykało człowieka. Sytuacje ludzie emocje wady. Pogoda a może nastrój? Trochę jak w poprzednim systemie  na budowie, czasem i dzisiaj. Niby wszystko stoi i ładne ale materiał słaby Zaraz coś się psuje i niszczy. Fuszerka. Dramaty  tragedie ale nikt nie mówi jak się buduje. Ducha i życie powołanie też się buduje. I sytuacje potrafią to zaatakować. Chęci to jedno ale budowa….  Uczciwość w budowaniu. A my oszukujemy się bo nie zawsze na skale… takie nasze udawanie, że wszystko w porządku… do czasu. Skała to Jezus. Ale sumienie,  przykazania, modlitwa, łaska uświęcająca. A my budujemy na piasku na emocjach zachciankach, pragnieniach marzeniach własnej woli i sile. Stąd za chwilę wielki post by nie udawać że się zaczął i że go przezywamy. Ale by faktycznie zrobić dobry remont i poprawić fundament. Taki mały lub większy remoncik. Więc jak wygląda ta nasza chrześcijańska budowa? By nie okazała się fuszerką? Bo co może być winny Bóg, kiedy go po prostu w tym wszystkim tak naprawdę nie było? Bo gdyby był…. Może by się udało




promujemy