Są tacy na świecie, którym zależy na Jezusie (33 Niedzie...

Mówimy, reklama dźwignią handlu. Zresztą, nie zakończył się jeszcze listopad – czas modlitwy za zmarłych, nie rozpoczął adwent – za 2 tygodnie a już widać święta.

Dobra reklama to dziś podstawa. Bez tej reklamy nie działa nic: trudno kogoś zachęcić, przekonać. Musi być piękna, atrakcyjna, kusząca.

Reklamuje się dziś przecież nie tylko produkty, ale i inne działania, organizacje, związki, kluby: tylko wstąp, zapisz się będzie pięknie i w ogóle super. Można powiedzieć, że wyszło jak wyszło, ale Kościół dziś nie ma dobrej reklamy. Może dlatego taki a nie inny społeczny odbiór i obraz, wrażenie, jakby działo się jedynie zło a nie dobro. Komuś zależy na takim podejściu? Komu? Ostatecznie możemy zrzucić wszystko na szatana. Gdyby tak spojrzeć na to co mówił Jezus w ewangelii to dziś Jezus zachęcił pięknie: oczywiście coś co kusi, ciekawi, koniec świata, temat fascynujący – zresztą przecież często atakowała nasze uszy informacja że to nie daleko tylko 2012 rok – chrześcijański świat wierzy Majom niż Biblii która mówi, że o tym dniu nikt nie wie tylko Bóg. I wiele dziwnych zjawisk dziać się zacznie: musi się to stać ale nie zaraz nastąpi koniec. I to co dziać się zacznie przeraża: jest jakby anty reklamą: kataklizmy, wojny, prześladowania, kłótnie, tragedie. I to zwłaszcza dla chrześcijan. A tego się dzieje wiele: i zwłaszcza jak takie wydarzenia mają miejsce zawsze o końcu świata się mówi, że to chyba już. A jak mówimy o reklamie, niektórzy próbowali na ten temat naciągać chrześcijan, by nimi byli: a słyszymy: nie bójcie się, nie chodźcie tu czy Tam, nie dajcie się zwieść.

Ale ta niedziela 2 listopada przypomina, że to o czym mówi Jezus ma miejsce: wojny prześladowania, i nie chodzi tylko o politykę czy interesy ale również o przekonania, wartości, religię i wiarę. U nas spokojnie, jeszcze w miarę, choć podjazdy są i na walce (niby nie walce) zbija się kapitał polityczny. Ale na świecie ginie dziennie za wiarę 500 chrześcijan, co 3 minuty jeden. Od początku Mszy do teraz 4 już  nie żyje. To więcej niż w wypadkach i dramatach. To się dzieje, dlatego dziś niedziela pomocy Kościołowi w potrzebie i przypomnienie, że dziś Kościół nie tylko ma dobrze, jak się go reklamuje (tak zaczyna się i dzisiejsza Ewangelia: od zazdrości wywołanej zachwytem), ale też cierpi, a ludzie należąc do niego dziś jeszcze oddają życie. Pragną mieć na płaszczyźnie wiary coś co my mamy, ale nie cenimy, a oni tego nie mają: wolności, kapłanów, świątyń a chcąc mieć często w imię Jezusa giną. Szczególnie dziś mamy modlić się i wspierać Kościół w Iraku.




promujemy