Taki świat jacy chcą być ludzie (3 Niedziela Adwentu)

Pewien mężczyzna poszedł, jak co miesiąc, do fryzjera. Zaczęli rozmawiać o różnych sprawach. Ni z tego, ni z owego, wywiązała się rozmowa o Bogu. Fryzjer powiedział:
- Wie pan, ja nie wierzę, że Bóg istnieje.
- Dlaczego pan tak uważa? – zapytał klient.
- Cóż, to bardzo proste. Wystarczy tylko wyjść na ulicę, żeby się przekonać, że Bóg nie istnieje. Gdyby Bóg istniał, myśli pan, że istniałoby tyle osób chorych? Istniałyby opuszczone dzieci? Gdyby istniał Bóg, nie byłoby bólu, nie byłoby cierpienia… Po prostu nie mogę sobie wyobrazić Boga, który na to wszystko pozwala. Klient pomyślał chwilę, chciał coś powiedzieć, ale zrezygnował. Nie chciał wywoływać niepotrzebnej dyskusji. Gdy fryzjer skończył, klient zapłacił i wyszedł. I w tym momencie zobaczył na ulicy człowieka z długą zaniedbaną brodą i włosami. Wyglądało na to, że już od dłuższego czasu jego włosy i broda nie widziały fryzjera. Był zaniedbany i brudny. Wtedy klient wrócił i powiedział:
- Wie pan co? Fryzjerzy nie istnieją!
- Bardzo śmieszne! Jak to nie istnieją? – zapytał fryzjer – Ja jestem jednym z nich!
- Nie – odparł klient – Fryzjerzy nie istnieją, bo gdyby istnieli, nie byłoby ludzi z długimi włosami i brodą, jak ten człowiek na ulicy.
- A nie, fryzjerzy istnieją, to tylko ludzie nie poszukują nas z własnej woli.
- No właśnie – powiedział klient. – Dokładnie tak. Bóg istnieje, to tylko ludzie Go nie szukają i robią to z własnej woli, dlatego jest tyle cierpienia i bólu na świecie.
Zrzucamy winę za ten świat, że taki a nie inny na Boga, spychamy w doświadczeniach życia wszystko na Boga, ale jakość życia – klimat życia zależy tylko od ludzi, od ich serc, od naszych serc. Mamy Adwent, czas oczekiwania, czas przejrzenia, nawrócenia i poprawy. Adwent oczekiwanie na lepszy świat. Słyszymy słowa św. Jana Chrzciciela w dzisiejszej Ewangelii: i w tych  osobach na pustyni, przeróżnych ludzi, rozmaitych profesji widzimy siebie – mamy odnaleźć siebie i odpowiedź na nasze tęsknoty, pytania, co mamy czynić, aby być w niebie?: odpowiedź jest prosta: mamy kochać bliźnich, Boga, być uczciwi, życzliwi, hojni, wrażliwi, dobrzy, troskliwi, szczerzy, łaskawi, obowiązkowi. Nie tylko w życiu prywatnym, ale i zawodowym, społecznym. Mamy być wierni temu co robimy, co należy do naszych obowiązków. Tym kim jesteśmy mamy być całym sercem: w duchu miłości i służby drugiemu. To ważne w czasach, gdzie bardzo często mówimy, że nie mamy czasu na nic, bo wszystko zajmuje nam praca. I to też droga adwentowa, gdzie mamy dokonać poprawy serca, chęci, intencji, działania, relacji z inymi. Bo właśnie dziś słyszymy, że poprawę świata należy zaczynać od siebie, choć pokusa jest zawsze taka, żeby zaczynać od innych. Każdy z nas musi sobie postawić pytanie: Co mam czynić? Kim jestem (zawód, powołanie, funkcja) i co mam poprawić w moim życiu, by być lepszym. By nie krzywdzić innych. Bo w drodze do nieba szukamy nadzwyczajnych działań, a okazuje się, że mamy okazać się uczciwymi w tym co robimy. I pełnymi troski o bliźnich – nie tylko na święta na chwilę i na niektórych. Dziś Ewangelia przypomina temat etyki zawodowej, by to co robię robić tak jak trzeba, uczciwie. Świat byłby piękniejszy, gdyby ludzie sobie nie szkodzili i nie byli interesowni, chciwi kosztem innych. Mamy temat jakby na czasie, gdy mówi się o korupcji, lenistwie i kręceniu czegoś na lewo. I dzisiaj temat sprawiedliwości społecznej, że gdyby nie egoizm, zachłanność, obojętność jednych, inni też dostrzegliby piękno życia i troskę Boga. Na te Święta trochę się to zmienia, wielcy pamiętaja o małych, darczyńcy, dobroczyńcy, sponsorzy, dary, prezenty, ale to nieraz za mało, nieproporcjonalnie do możliwości i za krótko. I świąteczny czar mówimy, szybko co roku mija. 3 niedziela Adwentu Pan jest blisko. Stąd ta radość. Blisko Święta. Blisko Bóg! Coraz bliżej ten święty czas. Choć coraz częściej święta Bożego Narodzenia są jakby bez narodzenia Boga: w życiu rodzinnym, społecznym, jak i w sercu: w sakramencie i łasce uświęcającej. Dlatego z czasem pokusa by jednak były to Święta Zimowe i rodzinne bez wiary i Boga. I Pytanie na dziś: czy szukam Boga i w swoim  sercu jestem dzięki temu Adwentowi bliżej Boga. Bo Bóg jest coraz bliżej, ale człowieka raczej martwi smutek serca z powodu odrętwienia grzechem, czy przemijania czy braku czasu na przyziemne sprawy – a święta tuż tuż . Mówimy o przygotowaniu serca, o formacji by być dobrym nie tylko na święta. Ten wigilijny opłatek, symbol miłości, pojednania kojarzony z tym jednym szczególnym dniem potrzebny jest każdego dnia. Może dlatego niektórym pozostają zawsze opłatki z poprzednich lat, że nie dla wszystkich starczyło serca i gestu pojednania? Zabrakło wyciągniętej ręki do wielu: w domu i w pracy? Jednak upór, niezgoda, uprzedzenia wygrywają! A Pan jest blisko! Czy potrafisz się z tego cieszyć? Co musiałbyś zmienić w swoim życiu osobistym społecznym, zawodowym, czy duchowym aby odnaleźć radość i drogę do nieba? By się cieszyć? Co dzisiaj powiedziałby ci św. Jan? Żebyśmy nie byli jacyś tacy smutni, zmęczeni świętami i zarośnięci duchowo?




promujemy