Byliśmy tymi, kim wy jesteście; będziecie tymi, kim my je...

Dzień 02 listopada to w Kościele tzw. Dzień Zaduszny, a zatem ten szczególny dzień, kiedy Kościół pielgrzymujący, Kościół żyjących na tej ziemi modli się za dusze, za tych, co przeszli bramę śmierci, doświadczyli przemijalności i odeszli do wieczności. Bo wierzymy, że ludzka dusza jest nieśmiertelna. Że ciało składamy w grobie, ale dusza żyje. Przypominają się właśnie dziś, te słowa Jezusa z krzyża: Mówię tobie, DZIŚ BĘDZIESZ ZE MNĄ W RAJU! Więc wierzymy, że śmierć nie jest KOŃCEM WSZYSTKIEGO, ale POCZĄTKIEM LEPSZEGO ŻYCIA, a nasza rozłąka ze zmarłymi jest tylko przejściowa. To słowa pocieszenia, właściwie jedyne słowa nadziei, której mamy się trzymać i które nas trzymają. To słowa Jezusa: dziś ze Mną, po śmierci BĘDZIESZ! To też słowa ku roztropności, że tylko z Jezusem jest jedna słuszna droga tu i tam: JA JESTEM I DROGĄ I PRAWDĄ I ŻYCIEM, nikt nie przychodzi do Ojca inaczej, jak tylko przeze Mnie! Właśnie dotykając w tych dniach przemijalności ludzkiego życia, świadomość ludzkich grobów, to, że gdzieś obok znajdzie się i nasz, a także że do tej trumny i tak niewiele się zmieści a właściwie nic, poza naszym ciałem, sercem, różańcem w dłoni i obrazkiem Maryi, pomyślmy jak żyjemy, w czym pokładamy ufność i co jest najważniejsze. Bo ta chwila na pewno nastąpi i zostaje pytanie, które znamy jako hasło wielu kazań: Jakie jest nasze serce? Czy będzie gotowe, przygotowane, czy nasza  dusza będzie pełna mocy i obecności Jezusa. Bo TYLKO w Nim i z Nim zmartwychwstaniemy! Dziś im piękniejsze pogrzeby, tym większa pustka rozpacz i zagubienie tych, którzy w nich uczestniczą. Im większe żałobne imprezy i komercyjne żałobne dodatki do trumny tym bardziej często puste serce, bez łaski, bez sakramentu tych, których na tę drogę się dekoruje. Przypomina się w tym momencie Ewangelia i przypowieść Jezusa o pannach roztropnych i nierozsądnych: jedne zapaliły świece oliwne, drugie, choć piękne naczynie w dłoni nie były w stanie odpalić świec, bo naczynia były puste. Poszły kupić, ale jak wróciły, nie weszły, bo drzwi na salę weselną w niebie zamknięto. Usłyszały dziwne przerażające słowa zza drzwi: Idźcie sobie, nie znam was! Szok. Ale zapominamy o tych słowach, tak bezpiecznej, a może mniej wyrzutów sumienia, może tak łatwiej, by nic w sobie nie zmieniać. Dzisiejszy dzień w liturgii to WSPOMNIENIE WSZYSTKICH  W I E R N Y C H  ZMARŁYCH. Za zmarłych w CZYŚĆCU. Tych, którzy odeszli wierni i za życia okazali się wierni. Wierni? Czyli kochający wiernie. A miłość bez uczynków jest martwa powie św. Jakub Apostoł w swoim liście. To te słowa: Kto wierzy we mnie nie umrze! Kto Mnie spożywa będzie żył na wieki! Kto się do Mnie przyzna  przed ludźmi przyznam się i ja przez moim Ojcem! Zbyt mylne przekonanie, że wierny to tylko ochrzczony, zaliczający okolicznościowo ze zwyczaju sakramenty, temu, któremu stawiają krzyż, choć nawet na grobie niewierzącego na siłę też się go stawia, bo co postawić, by nie zagasić nadziei? Dziś ciągle pokutuje poczucie, takie ciche przyzwolenie, może bezradność świadectwa, może oszukiwanie się w grzechu, że niebo ma każdy, byle miał ładny pogrzeb, i tak się uda, bo trąbka i różaniec w dłoni, choć tak naprawdę życie obok Kościoła, bez modlitwy, bez sakramentów, bez Komunii, bez łaski, bez Bożego słowa, czyli BEZ JEZUSA. Przecież coraz więcej stwierdzeń najbliższych w prawdziwej Księdze świadectwa i wierności: Księdze Zmarłych w odpowiedzi na pytanie: Kiedy ostatnio za życia spotkał Jezusa w sakramentach? I czy był gotowy, odpowiedź w niepokoju czy zażenowaniu: nie był, no nie wiadomo! Coś się tym tłumom na cmentarzach pomieszało, bo bez Jezusa się nie da! I tylko On jest jedyną drogą. By życie nie ustało, by to co nazywamy szczęściem, miłością, życiem stało się wieczną rzeczywistością a nie jedynie ideą czy tęsknotą. To widać na Cmentarzach, że ludzie nie potrafią poradzić sobie coraz bardziej z rzeczywistością śmierci, łzy, zagubienie, ucieczka, żal, ludzka nieporadność. Kwiaty zamiast miłości i pamięci, znicze zamiast modlitwy i Eucharystii, posprzątane groby, ale nie serca. Dlaczego tak trudno? Może dlatego, że ludzie boją się śmierci, bo to oznacza stratę nie zysk, choć mówimy o nagrodzie wiecznej, może dlatego, że czegoś więcej bez wiary za tą śmiercią nie widać , nie ma wiary, ale pusty zwyczaj i tradycja, może wierzą, ale to życie tak wciąga i tak przekonuje, że koszula bliższa ciału. Bo tak trudno otworzyć się na Jezusa, bo to oznacza zmianę!  Dziś wspomnienie WIERNYCH ZMARŁYCH, nikt z nas nie przyjmuje nawet myśli, że ktoś kto odszedł może w niebie nie być. Ludzie mówią o święcie zmarłych, ale my chrześcijanie nie świętujemy zmarłych, nie świętujemy śmierci, tylko się za zmarłych modlimy a świętujemy z Bogiem, który jest BOGIEM ŻYWYCH NIE ZMARŁYCH!  Świętują Z NIM ci, którzy są w NIEBIE. I to dobry moment, by pomyśleć, co muszę zrobić, by moi kochani się tam na pewno ze mną spotkali. Zawierzmy się Jezusowi, jego miłosierdziu, powierzmy się mocy jego krzyżowej ofiary. Niech zmarli czują naszą modlitwę Mszy św. i wypominek, nie tylko złożonych i ofiarowanych ale wymodlonych, by z CZYŚĆCA jak najszybciej mogli świętować z BOGIEM W NIEBIE! By tam byli. By tam na nas czekali. Byśmy sami się tam dostali! Myślmy o niebie! Innym pozostaje strach i fałszywe przekonanie, że piekła nie ma; ale czy na pewno jest ono puste? Do zobaczenia! …. W NIEBIE! choć wielu zostanie tylko z wizją niechcianego cmentarza. JEZUS POWIEDZIAŁ: JA JESTEM ZMARTWYCHWSTANIEM I ŻYCIEM! Trzymasz się tych słów? Wypełniasz je?




promujemy