Łatwiej wymyć kubek niż serce, czyli o uczciwej religino...

Po śmierci pewien człowiek stanął przed Panem Bogiem. Z wielką dumą wyciągał przed nim swoje ręce. Panie zobacz, jakie czyste są moje ręce. Bóg uśmiechnął się do niego i z cieniem smutku powiedział: To prawda, ale są również puste.

Żyjemy w czasach poprawności politycznej. Czasy marketingu politycznego i społecznego, gdzie karierę robią ci od kreowania wizerunku. Coś dziś wypada, lepiej, żeby tak było, tak robią wszyscy, uważajcie, bo ludzie patrzą i sobie coś pomyślą. Ustawienie się do kamery, bo poza kamerą można się zdziwić. My to znamy, ładnie mówi, ale nic nie robi!
Dziś też mówimy: taka tradycja, zwyczaj, obyczaj. Nie tylko w Kościele – ten religijny. Dzisiejszy świat jest pełen praw i przepisów, jedni żyją kompletnie ich nie znając, inni wykorzystują je aż do bólu. Takie jest prawo. To nic, że czasem nie dostrzega człowieka i Boga. Coś co wydaje się naturalne i normalne interpretowane jest jako nienormalność a stanowione prawo, mimo że w trosce o człowieka okazuje się normą bez Boga.
Te ludzkie zasady wtedy w Ewangelii i teraz nieraz wydają się ważniejsze niż te podstawowe Boże. Gdy brakuje tradycji, ludzie zaczynają tworzyć ją na nowo. Forma góruje nad treścią. Dzisiaj coś jest modne, wiec dobrze by robili tak wszyscy, ci którzy chcą być na topie – dobrze oceniani i spostrzegani: nowocześni, zauważani, cenieni.
W Kościele tradycja też często bierze górę nad duchem. Jak w dzisiejszej Ewangelii miało wyglądać, mieli widzieć, mieli zachowywać, ale Jezus wiedział, że to co robią, robią bo tak trzeba, ale przy tym zapomnieli dlaczego to czynią, co to oznacza. To tak jak u nas  np. w święta: wielu jest, ale niewielu wie po co święci się koszyczek, po co kolęda, po co I Komunia, po co bierzmowanie, po co procesja Bożego Ciała, po co pogrzeb, po co msza za zmarłych, po co popiół czy Wigilijny opłatek itd. Ma być bo tak wszyscy, taka tradycja, ale z czego to wynika i na czym polega, czy uczciwie to spełniam; czy to ważne?, a przecież najważniejsze jest, czy człowiek czyni to z przekonania. I pytanie o serce. Bo serce… przez grzech w wielu wypadkach daleko!
Ludzie patrzą, ale nie najważniejsze jak ludzie widzą! My widzimy najczęściej oczami. Sercem z trudem: błogosławieni czystego serca bo oni Boga oglądać będą, wiec jak nie za bardzo czyste to nie za bardzo można i chce się oglądać. Przez własne słabości się patrzy.
Ale Jezus pyta się o naszą intencję. On patrzy na serce. To ten argument wyciągany jest przez niepraktykujących (uczciwie bądź nie): ci co do kościoła chodzą, nie są lepsi ode mnie, a nawet gorsi. Chodzą, modlą się, składają dłonie i co? Czy to nie przyzwyczajenie?, tradycja?, jednak i dla zagubionych ludzi ważne jest: jakie jest moje serce? Słychac na kolędzie tłumaczenia: Właśnie chodzą i co? a ja taka zła nie jestem i nie chodzę, co lepsze chodzić i być takim jak oni, czy nie chodzić i być dobrym. Zapewne najlepsze: Mam być dobrym i chodzić czyli świadomie chodzić i być jeszcze lepszym.
Dziś przypomnienie, że trzeba zacząć od serca! Zewnętrznie ma być ładnie, ale bez serca pięknego jest to puste! Będą zdjęcia, to było, ale szybko zapomniane zostaną w szufladzie. Dlatego II czytanie: mówi o słuchaczach oszukujących samych siebie. Że słuchamy, ale wiemy często swoje i po swojemu.
Jesteśmy świadkami Boga. Mamy słuchać, zachowywać i czynić. My pociągamy do Boga bądź odstraszamy sobą. Dziś przykład, że czyste ręce to nie znaczy zawsze czyste serce. Ręce mają być pełne miłości. Serce wolne od zła. Pełne owoców dobra i skutków spełniania Bożych przykazań.
Dziś możemy się zapytać dlaczego tu jestem. Dla tradycji i własnej satysfakcji? Dla tego, że widzą inni i tak trzeba? Dlatego, że ktoś mi kazał? Czy dla chwały Boga pragnie tego moje serce?, bo cały tydzień się trudziło, by być blisko Boga w miłości bliźniego.
Zawsze mogę powiedzieć jestem. Spełniam zasady. Bóg jednak wie, jakie jest przy tym moje serce. Czym żyje. Z wnętrza bowiem, z serca ludzkiego pochodzą złe myśli, nierząd, kradzieże, zabójstwa, cudzołóstwa, chciwość, przewrotność, podstęp, wyuzdanie, zazdrość, obelgi, pycha, głupota. A ile tego wśród nas?
Odświętne podejście, zewnętrzna czystość, strój, elegancja. Podkreślamy wagę spotkania. Kiedyś wmawiali złośliwi: chodzą, po pokazują się sąsiadom. Raczej nie, dla Boga wyciągam to co najlepsze. To ważny dzień. Ale tu jest Bóg. On wymaga jeszcze więcej, o wiele głębszego oczyszczenia.
Czy dziś dla Boga jestem czysty w tym co wiedzą jego oczy? Msza św. od początku jest oczyszczaniem serca i duszy na przyjęcie Bożego Ciała. Więc nie dobrze jest przyjść brudnym bez wyznania grzechów: moja wina. Bez kąpieli spowiedzi św. Mogę dziś być, ale zawsze niezręcznie. tak wejść na ostatnią chwilę nieprzygotowany. Często brudnym grzechem. Mogę być czystym, nie tylko przez kościelną zauważoną kropielnicę. Ona po coś jest - ona przypomina, że mam wejść czystym. I tylko takim powinienem chcieć być!
Oddam czyste serduszko prawie nieużywane w dobre ręce! – to opis z młodzieżowego portalu. Bo Bóg dał ci kochające serce! Zadbaj o nie! Czy jesteś zawsze czysty?




promujemy